Para 50-latków utknęła na czerwonym szlaku w Beskidach. Wcześniej GOPR radził powrót, ale nie posłuchali

Ratownicy z podhalańskiego GOPR-u poinformowali o kolejnej akcji ratowniczej. Wyruszono po parę 50-latków, którzy utknęli w szałasie górskim na czerwonym szlaku w Beskidach. Wcześniej nie posłuchali rady ratowników.
Zobacz wideo

To już kolejna historia, którą w ostatnich dniach dzieli się Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratownicze. Pod koniec ub. tygodnia nie udało się uratować 24-latka, który wybrał się w Beskidy. Kilka dni wcześniej ratownicy interweniowali w Sudetach. Rodzice i dwie córki nie mogli samodzielnie wrócić, gdy ratownicy do nich dotarli, byli już w stanie hipotermii.

Beskidy. Para utknęła na czerwonym szlaku

W środę Grupa Podhalańska GOPR poinformowała, że ok. godziny 18:30 wpłynęło do nich zgłoszenie od dwójki turystów, którzy utknęli na czerwonym szlaku prowadzącym z Jordanowa do schroniska PTTK na Hali Krupowej, w rejonie szczytu Naroże (1064 m) w Paśmie Policy w Beskidzie Żywieckim.

To mężczyzna i kobieta w wieku około 50 lat. Byli dobrze wyposażeni, ale nie mogli kontynuować wędrówki. Na szlak wyruszyli w środę rano, a pokonanie trasy, która normalnie zajmuje około 4-5 godzin, zajęło im dwa razy dłużej. Para już wcześniej kontaktowała się z ratownikami GOPR-u. Prosili o rady, ponieważ warunki były fatalne. 

"Ratownik dyżurny kategorycznie zasugerował, że powinni wrócić po własnych śladach, ponieważ warunki w dalszej części trasy będą jeszcze trudniejsze. Pomimo tego turyści kontynuowali wędrówkę" - czytamy na profilu podhalańskiego GOPR-u.

Wieczorem para ponownie zadzwoniła do GOPR. Poradzono im schronienie się w szałasie górskim i oczekiwanie na pomoc. Tym razem turyści posłuchali i czekają na ratowników. W ich kierunku jadą właśnie dwa zespołu ratownicze, które będą próbowały dotrzeć do oczekujących.

Akcja w Beskidach się udała

Około godziny 20:40 ratownikom udało się dotrzeć do turystów. Poinformowano, że są wyczerpani, wyziębieni, ale w dobrym stanie. Ich transport na dół będzie trwał około 30-40 minut, ponieważ warunki są bardzo złe - głębokie zaspy i powalone drzewa. GOPR podkreśla jednak, że znacznie trudniejsze było dotarcie do uwięzionej pary. 

Ratownicy GOPR ponownie apelują o ostrożność.

Z uwagi na warunki w górach apelujemy o rozważne planowanie wycieczek w najbliższych dniach. W górach zabezpieczanych przez Grupę Podhalańską GOPR pokrywa śnieżna wynosi w wielu miejscach ponad 100 centymetrów i wciąż wzrasta. Dodatkowo widoczność jest mocno ograniczona, a wiejący stale wiatr przyspiesza wychładzanie się organizmu

- czytamy.