Ratownicy walczyli o życie. W tym czasie ktoś zostawił im kartkę - "Wyłącz, baranie, migacz!"

Ratownicy z pogotowia w Poznaniu po powrocie z akcji do ambulansu zastali niemiłą niespodziankę. Ktoś wetknął za klamkę pojazdu kartkę z pretensjami o włączony migacz.
Zobacz wideo

Sprawa została opisana przez Pogotowie Ratunkowe w Poznaniu. Z opisu wynika, że w czasie, gdy ratownicy pomagali pacjentowi, ktoś umieścił za klamką ich ambulansu kartkę z napisem - "Wyłącz, baranie, migacz!!!". Dalsza treść listu jest następująca: "Dlaczego zostawiasz włączony migacz, który w ciemności daje po oczach? Zwariowałeś?!".

"Informujemy, że światła te służą do oznakowania pojazdu w terenie zabudowanym, gdzie postój pojazdu jest zabroniony oraz do ostrzegania innych uczestników ruchu o niebezpieczeństwie. W związku z powyższym ratownik medyczny pseudonim 'BARAN' nie wyłączy świateł w przyszłości i będzie nadal z nich korzystał w takich sytuacjach" - czytamy w poście pogotowia na Facebooku. Ratownicy zwracają uwagę, że pacjent, któremu pomagali, znajdował się w "stanie zagrożenia życia".

Więcej o: