Rodzina w górach bez latarek, dzieci w sukienkach. Gdy dotarli ratownicy, były w stanie hipotermii

GOPR-owcy opisali swoją ostatnią akcję ratunkową. Nie dość, że potrzeba było czterech ratowników, to cała akcja trwała pięć godzin. Na miejscu zastali rodzinę z sześciolatką i 12-latką. Dzieci były ubrane w getry i sukienki.
Zobacz wideo

GOPR-owcy z grupy Wałbrzysko-Kłodzkiej (Sudety) opisali na Facebooku, z jakim przypadkiem w górach mieli do czynienia pierwszego dnia świąt. Około południa 25 grudnia otrzymali zgłoszenie od swoich czeskich odpowiedników, że cztery osoby zabłądziły i utknęły w rejonie granicznego szlaku powyżej Międzygórza, w rejonie Przełęczy Puchacza.

Jak opisują GOPR-owcy, rodzinę (dwoje dorosłych i dwoje dzieci) udało się odnaleźć w rejonie Małego Śnieżnika. Tak byli przygotowani na wyjście w góry:

Ratownicy na miejscu zastali rodziców bez latarek z dziećmi w wieku 6 oraz 12 lat ubranymi w getry, sukienki oraz niskie buty. Praktycznie wszyscy byli nieprzygotowani na takie warunki i znajdowali się już w pierwszym stopniu hipotermii.

GOPR: Wyprawa trwała 5 godzin, brało w niej udział 4 ratowników

Rodzinę przetransportowano później do schroniska, a później po ogrzaniu ewakuowano ją do Międzygórza. Ratownicy nie wiedzą, dlaczego rodzina nie wróciła po własnych śladach, jednocześnie do miejsca, gdzie utknęli, GOPR-owcy potrzebowali pięciu godzin na dotarcie.

Ratownicy starali się dotrzeć do poszkodowanych skuterem śnieżnym oraz quadem na gąsienicach, niestety ze względu na teren, w jakim znajdowali się poszkodowani, końcówkę musieli pokonać na nartach skiturowych. Wyprawa trwała 5 godzin i brało w niej udział czterech ratowników

- czytamy we wpisie. Dalej ratownicy apelują o odpowiednie przygotowanie się do wyjść zimą w góry i polecają aplikację Ratunek, która pozwala na szybsze lokalizowanie osób, które potrzebują pomocy w górach.

Więcej o: