Czechy: trwa konferencja ws. katastrofy w kopalni. Nagle ojciec górnika: Macie w du*ie życie!

W wyniku wybuchu metanu w czeskiej kopalni w Karwinie zginęło 13 osób, w tym 11 Polaków. - Znowu robicie jakieś machlojki, folie na te czujniki albo coś kładziecie. Węgiel się tylko liczy, życie to macie w du*ie jednym słowem - denerwował się ojciec jednego ze zmarłych górników.

W czeskiej kopalni w Karwinie zginęło 13 górników, w tym 11 Polaków. Rzecznik spółki Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD) Ivo Celechovsky powiedział, że w kopalni wybuchł metan i spowodował zniszczenia pod ziemią.

Czytaj więcej: Wypadek w kopalni w Karwinie. Większość rannych i ofiar śmiertelnych to Polacy

W kopalni w Karwinie została zawieszona akcja ratunkowa. Władze kopalni tłumaczą to niebezpiecznymi warunkami, jakie panują pod ziemią.

Czechy: Wybuch metanu w Karwinie

W trakcie konferencji prasowej przedstawiciele kopalni tłumaczyli, że do wybuchu doszło w pobliżu miejsca prowadzenia "prac przygotowawczych".

-Jak przygotowawcze, tam alpina [kombajn chodnikowy - red.] jechała. Tam mój syn właśnie jest, on tam został, kuźwa mać. Jak wy to robicie, do cholery jasnej? Jak wy to robicie?

- zareagował nagle Zbigniew Kaczmarek, ojciec 29-letniego Patryka Kaczmarka, który zginął w wybuchu.

- Wiecie, że tam jest tyle metanu, a alpina tam fedrowała? Z jakiej racji? Znowu robicie jakieś machlojki, folie na te czujniki albo coś kładziecie, węgiel się tylko liczy, życie to macie w du*ie jednym słowem - dodał mężczyzna.

W rozmowie z TVP Info ojciec górnika zaznaczył, że jego syn pracował w kopalni od siedmiu lat, był górnikiem przodowym, kombajnistą.

- Przerobiłem 28 lat na kopalni w Polsce, od 9 lat jestem na emeryturze, wiem, co się dzieje w ścianach. Czujniki się folią okrywa, aby węgiel szedł i do przodu, jedziemy - dodał Zbigniew Kaczmarek.

Zobacz wideo
Więcej o: