Rodzinne kłótnie przy wigilijnym stole. "Awantura była taka, że nie widzieli się przez lata"

- Bywają rodziny, w których nikt nigdy się nie kłóci podczas Wigilii, a są jednocześnie tak sztuczne, że można się udławić. Jeśli dochodzi do kłótni, spróbujmy się od tego odbić. Zostawmy to i po prostu jedźmy dalej - mówi w rozmowie z Gazeta.pl psycholog społeczny dr hab. Katarzyna Popiołek.

Marcin Kozłowski, Gazeta.pl: Na początek poprosiłbym panią profesor o ulubioną anegdotkę dotyczącą wigilijnej kłótni.

Dr hab. Katarzyna Popiołek, psycholog społeczny, dziekan Wydziału Zamiejscowego Uniwersytetu SWPS w Katowicach: - Jedna rodzina zaprosiła do siebie na Wigilię drugą rodzinę. I rozpętało się piekło. Zaproszona rodzina uznała, że talerze, na których podano kolację, są byle jakie, co oznacza, że gospodarze mają gości w nosie i ich nie szanują. Wyobraża pan sobie? Awantura była taka, że ci ludzie nie widzieli się potem przez kilka lat. Oczywiście za tymi talerzykami i widelcami stało coś innego, ale oni wszyscy nie byli tego świadomi.

A co stało?

- Pewnie jakieś konkurowanie i kompleksy. Klasyczne są też dyskusje pod tytułem: "bo ty mi wtedy powiedziałeś....". Zaczyna się wyciąganie tekstów sprzed lat, które oczywiście są przekręcone, bo nikt ich dobrze nie pamięta. Rodzina bierze stronę albo jednej, albo drugiej osoby i kłótnia gotowa.

Każdy z nas ma bagaż żalów, pretensji, które nosi w sobie. Ta walizka puchnie, rośnie i czasem pęka pod wpływem alkoholu, wzruszeń. Wtedy wysypują się te negatywne emocje. Kiedy ktoś wyciąga argument "bo ty mi wtedy...", natychmiast przerywamy. Nie rozdrapujemy starych ran. Koniec, nie ma tematu.

To ja przytoczę jeszcze sytuację znalezioną na jednym z forów w sieci: rodzina przy Wigilii zaczęła komentować wygląd jednej z osób, twierdząc, że jest "okrąglejsza" w porównaniu do szczupłych sióstr. Kobieta poczuła się urażona, wstała i wyszła.

- Rozumiem tę kobietę, to musiało boleć. Moja koleżanka, będąca mocno przy kości, usłyszała kiedyś od kogoś "aleś ty utyła!". Odpowiedziała tej osobie, że wie, jak wygląda i zapytała, czemu miał służyć ten komentarz. Czasem po prostu warto ugryźć się w język, wziąć dziesięć głębokich oddechów i zastanowić się, czy warto coś takiego komuś powiedzieć. 

Bohaterka pańskiej anegdoty po pewnym czasie mogła wrócić do wigilijnego stołu i zażartować: "skończyliście już? No to się cieszę, siadam". Pewnie nie raz słyszała, że jest przy kości i zazwyczaj nieźle to znosiła, ale w trakcie świąt często stajemy się trochę nadwrażliwymi dziećmi, jesteśmy rozwibrowani emocjonalnie i psychicznie. Oczekujemy od świąt cudownej atmosfery, a z drugiej strony boimy się, że będzie inaczej. To jest czas, kiedy przypominają się nam różne krzywdy, przykrości, popełnione błędy, zawiedzione oczekiwania.

Nie powinno się też jednak od razu podejrzewać kogoś o złe intencje. Czasem jest tak, że komuś coś się "wyrywa". Dlatego na uwagę o tuszy można zareagować dowcipnie i z dystansem. "A wiesz, ktoś ostatnio powiedział mi, że jestem tak słodko okrągła".

Wigilia. Zdjęcie ilustracyjneWigilia. Zdjęcie ilustracyjne Fot. Mieczysław Michalak/ AG

W historiach o wigilijnych kłótniach przewija się wątek tak zwanego "kozła ofiarnego". Łatwym celem przy stole staje się np. osoba, która nie ma jeszcze męża lub żony albo para, która nie ma dzieci.

- Na tym polega niezdrowa konkurencja. Kiedy inny poczuje się gorzej, to ja poczuję się lepiej. W ogóle jest tak, że uwielbiamy konkurować z rodziną. "Moje dziecko jest takie świetne, że klękajcie narody, wasze dzieci to nic, w porównaniu z moimi".

Wprowadźmy zasadę nierozmawiania o żadnych sprawach osobistych. Wigilia nie jest od tego, żeby rozpatrywać poważne sprawy życiowe. Nie jest od generalnych podsumowań i rozliczeń. Nie służy także do przesłuchań w stylu: "ile lat będziesz jeszcze robić tę magisterkę?!".

Ponownie zachęcam do korzystania z ripost, które warto przemyśleć sobie wcześniej. Jeśli ktoś zarzuca kobiecie, że jest starą panną, może odpowiedzieć: "bo trafiali mi się sami tacy, jak ty". Albo wprowadźmy zasadę: kiedy ktoś wrzuci jakiś przykry temat, płaci 5 złotych.

Dlaczego w ogóle dochodzi do takich nieprzyjemnych sytuacji? Przecież Wigilia powinna być momentem pełnym spokoju i harmonii.

- Wydaje nam się, że tak powinno być, bo naoglądaliśmy się mnóstwa filmów, w których wszyscy się kochają, a święta odmieniają ludzkie życie i cały świat. Okres świąt jest prezentowany nam w sposób tak lukrowany, że aż przyprawia o mdłości. A te marzenia i oczekiwania zderzają się potem z rzeczywistością. Rodzina jest grupą, która jest silnie powiązana różnymi doświadczeniami i przeżyciami, ma własne reguły, tabu, przepisy postępowania. Bardzo łatwo jest w takim rodzinnym systemie o zgrzyty.

Siedzimy źli i napuszeni, bo ci, którzy siedzą obok nas, nie są tacy, jacy byśmy chcieli. U niektórych nawet już przed przyjściem na Wigilię pojawiają się negatywne emocje: obawiamy się, że będzie nudno, że inni się lepiej wystroją albo kupią nam wystrzałowe prezenty, a my tu tak skromnie, z byle czym.

Kłótnie i spięcia mogą być też efektem chociażby zmęczenia przygotowaniami do świąt. Często ten obowiązek spada głównie na kobiety, które siadają do stołów wykończone. Poza tym odwykamy od siebie. Częściej niż z rodziną widujemy się ze znajomymi i przyjaciółmi. Mamy z nimi wspólne przeżycia, a z bliskimi widujemy się rzadko i czasem nie bardzo wiadomo, o co w rozmowie zahaczyć.

WigiliaWigilia Fot. ?ukasz Giza / AG

Jak można wobec tego zapobiec świątecznym napięciom?

- Jeśli marzymy o radosnych świętach, musimy się do nich odpowiednio przygotować. Każda improwizacja poprzedzona przygotowaniami jest najlepsza. Spróbujmy załatwić przed Wigilią wszystkie bieżące spory, kłótnie o spadek, jakieś pretensje. Pomyślmy o członkach rodziny z życzliwością, znajdźmy w każdym jakąś fajną, pozytywną cechę, coś, co można im miłego powiedzieć.

Zróbmy sobie świąteczne porządki w walizce ze złymi przeżyciami. Po prostu je wyrzućmy, odpuśćmy nie tylko innym, ale także sobie. Nikt nie jest doskonały, my też nie, a pewne rzeczy istnieją tylko w naszej pamięci i niepotrzebnie do nich wracamy. Bądźmy wyrozumiali dla osób, które są zgorzkniałe, coś je boli albo mają za sobą ciężkie przeżycia. Nie oszukujmy się, my też nie zawsze jesteśmy dla wszystkich czarujący. Na pewno nie raz zdarzyło się nam być nietaktownymi lub niemiłymi.

Przy stole unikamy polityki?

- Absolutnie. Jeśli wydaje nam się, że w ciągu dwóch godzin przekonamy kogoś, kogo nie możemy przekonać od lat, to jesteśmy w dużym błędzie. Można rozmawiać o filmach, które widzieliśmy ostatnio, o gotowaniu, o pogodzie, bo przecież tu napadało śniegu, a gdzie indziej nie. Przywołajmy przy stole miłe wspomnienia, na przykład historie o dziadku, którego wszyscy lubiliśmy albo jakieś zabawne rodzinne wydarzenia.

Jeżeli ktoś zacznie mówić o czymś, co gwarantuje wybuch, szybko wrzucamy temat zastępczy: „a wiecie co? Bo...”. I już.

Pewnie w niejednej głowie po sytuacji konfliktowej pojawiło się pytanie: „a może my po prostu jesteśmy złą rodziną”?

- Proszę mi wierzyć, bywają rodziny, w których nikt nigdy się nie kłóci podczas Wigilii i nie pada ani jedno przykre słowo, a są jednocześnie tak bardzo sztuczne i dbające tylko o pozory, że można się udławić. Nie wyciągajmy pochopnych wniosków, że z naszą rodziną jest coś nie tak. Jeśli coś takiego się wydarzy, spróbujmy się od tego odbić. Zostawmy to i po prostu jedźmy dalej.

Psychologowie zajmujący się psychologią pozytywną radzą, że jeśli chcemy przeżyć coś fajnego, powinniśmy to sobie sami urządzić, a nie czekać, aż życie nam to da, bo zwyczajnie może nie dać. Zamiast pytać, czego możesz oczekiwać od świąt, zadaj sobie pytanie, czego święta mogą oczekiwać od ciebie - a oczekują życzliwości dla innych, ciepła. Mogą stać się magiczne, pod warunkiem, że naprawdę o to zadbamy.

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (167)
Rodzinne kłótnie przy wigilijnym stole. "Awantura była taka, że nie widzieli się przez lata"
Zaloguj się
  • threemen

    Oceniono 24 razy 14

    Najlepsze jest dzielenie się opłatkiem w Sejmie. Tam się kochają, jak nigdzie.

  • krynolinka

    Oceniono 26 razy 10

    Od jakiegoś czasu mam tu na forum całkiem sporą rodzinę. Trochę się po kostkach..ale na ogół się lubimy. I wszystkim bez wyjątku, życzę żeby to trwało jak najdłużej.

  • lepiregenre

    Oceniono 25 razy 9

    Chyba nie jest tajemnicą, że właśnie w tym dniu dochodzi do wielu zdarzeń, którymi później zajmują się prokuratorzy. Ot, taka świąteczna statystyka. W tym dniu u ludzi religijnych dochodzi do egzaltacji i różnych emocjonalnych spazmów, pretensji, kłótni itp., itd. Każda religia na tym świecie sieje tylko zamęt i przemoc. I znowu wystarczy spojrzeć na statystyki dot. tych miejsc, gdzie religia odgrywała i dalej odgrywa fundamentalna rolę w życiu ludzi.

  • darmowy1

    Oceniono 14 razy 8

    "Wprowadźmy zasadę nierozmawiania o żadnych sprawach osobistych."
    -Co u was słychać?
    -Wszystko w porządku.
    -A u was?
    -U nas też.
    -W zeszłym roku nie było śniegu...
    -Tak, podobnie jak w tym.
    -Ale w tym roku jest znacznie cieplej
    -Faktycznie jest cieplej...
    Jest miło. Wszyscy ze sobą się zgadzają ciągnąc te wigilijne pierdu, pierdu...

  • wiezet

    Oceniono 22 razy 8

    ja tam do nikogo nie jeżdżę i mam spokój. A pytany dlaczego, zawsze odpowiadam że jak chcę się pokłócic to mam od tego wrednego sąsiada nie rodzinę

  • a.k.traper

    Oceniono 5 razy 5

    Zawsze sięznajdą ludzie prostaccy i złosśliwi, należy ich unikac ale nie schodzić z drogi, bo wtedy jest jeszcze gorzej.

  • wilma.flintstone

    Oceniono 12 razy 4

    Alez tu obrodzilo pisowskimi trolami - no ale wiadomo - miernoty bez rodziny i zycia prywatnego, to co maja robic w Wigilie jak nie siedziec i szczuc na forum znienawidzonego portalu.

  • FILIP

    Oceniono 3 razy 3

    Wymuszone święta z rodziną a zaraz po świętach jeden na drugim będzie psy wieszał. Ot taka katalicka miłość do bliźniego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX