"Mieli związane ręce, ustami rozbierali choinkę z pieniędzy". Jak wyglądają firmowe wigilie?

"Pamiętam wigilię firmową w stylu 'Blues Brothers'. Panowie przebierali się za więźniów na czas, była też choinka z pieniędzmi, którą musieli rozebrać ustami, bo mieli związane ręce". O wigiliach firmowych w rozmowie z Gazeta.pl opowiadają Agata Zawierucha i Anna Dziuba z agencji eventowej Moon Time.

Rozmowa z organizatorkami imprez firmowych i wyjazdów integracyjnych dla firm to kolejny odcinek naszego cyklu "10 pytań do...", w ramach którego rozmawiamy z osobami pracującymi w różnych zawodach.

Weronika Bruździak-Gębura, Gazeta.pl: Czym wigilia firmowa różni się od innych imprez, które organizujecie?

Anna Dziuba, agencja eventowa Moon Time: Na wigilie firmowe ludzie przychodzą wystrojeni, robią z tego szczególny dzień. Umawiają się, że np. dział księgowy przyjdzie w czerwonych strojach, a marketing w zielonych. Wbrew pozorom nie ma na nich prezentów, sama impreza jest wartością dodaną.

Agata Zawierucha, właścicielka agencji eventowej Moon Time: Na wigiliach firmowych sale nie świecą pustkami. Przychodzą na nie tłumy, frekwencja jest największa ze wszystkich firmowych imprez.

Firmowe wigilie zawsze wyglądają tak samo, czy podlegają trendom?

Anna: Klienci stawiają raczej na klasykę. Większość wigilii firmowych jest utrzymana w klimacie świątecznym, ale komercyjnym, niezwiązanym z jakąkolwiek wiarą. Coraz częściej firmy nazywają to "winter party", nie zamawiają już opłatka. Jeśli chodzi o jedzenie, dzisiaj nie ma już karpia, ryby po grecku czy tej w galarecie. Catering staje na głowie, żeby zaskoczyć klienta daniem rybnym, nie ma jednak przepychu, oczekiwań, że ma to być krewetka wypiekana w nie wiadomo jaki sposób. Wciąż królują pierogi, każda firma o nie pyta.

Klienci szukają szalonych atrakcji?

Anna: Nie, szaleństwa dotyczą raczej karnawału - ludzie przenoszą się w czasy PRL-u albo przebierają się za superbohaterów. W wigilię stawiają na klasykę: sztuczny śnieg, rzeźby z lodu. Popularne są też pokazy barmańskie, drinki molekularne czy piasek - pani sypie piaskiem historię firmy, co jest pokazywane na telebimie.

Agata: Popularni są też magicy, którzy pokazują, jak chodzić po szkle albo wprowadzają ludzi w stan hipnozy. Firmy chętnie zapraszają też ludzi z programów telewizyjnych typu "Mam talent". Nieważne, czy doszli do finału, wystarczy, że wystąpili w telewizji.

Anna: Ich popularność bierze się też stąd, że w przypadku gwiazd pojawia się zapora cenowa. Cena, jaką dostajemy od menadżera gwiazdy, zazwyczaj sprawia, że klienci ostatecznie rezygnują.

WigiliaWigilia Agencja Gazeta

Zdarzają się oryginalne pomysły na imprezy świąteczne?

Agata: Pamiętam wigilię firmową w stylu "Blues Brothers". To była typowo męska impreza, dla działu informatycznego. Panowie przebierali się za więźniów na czas, mieli choinkę z pieniędzy, którą musieli z nich rozebrać, ale za pomocą ust, bo mieli związane ręce. Było też więzienie, w którym siedzieli i z którego musieli się jakoś wydostać.

Anna: Większość klientów stawia jednak na klasykę. Pamiętam imprezę pod tytułem "Fire and ice". Jedna część sali była cała na czerwono i wszystko dymiło, druga na niebiesko, zmrożona, nawet kieliszki były z lodu.

Anna: Oryginalne, czasem dziwne propozycje pojawiają się raczej w przypadku innych imprez. Raz jeden pan chciał, żebyśmy wzięli kilka samochodów i je spalili, w formie pokazu. Musieliśmy wyjaśnić nasze obawy dotyczące ekologii czy chociażby zabezpieczenia tego wydarzenia, w tym przez straż pożarną. Na szczęście klient finalnie z tego zrezygnował.

Agata: Pamiętam też jedno hardcorowe wesele, kiedy państwo młodzi byli w trampkach, tort kroili mieczem samurajskim, a na oczepinach rzucali papierem toaletowym.

Pojawiają się sytuacje, że klient się na coś uprze i nie da się go od tego odwieść?

Anna: Tydzień temu jeden z klientów, który organizował imprezę świąteczną, miał gości z całego świata, w tym z Arabii Saudyjskiej, gdzie ludzie na co dzień żyją w upale. A on się uparł, że chce iść do lasu i zagrać w paintball. Nasze tłumaczenie, że będzie -1, a przy gruncie -7 i że to się na pewno nie spodoba, zdało się na marne. Impreza miała trwać do godziny 18, o 14 dostaliśmy telefon z prośbą, by "natychmiast zabrać grupę z asfaltu" i podstawić podgrzewany transport. Firmy chętnie organizują też imprezy świąteczne dla dzieci pracowników. Zdarza się, że klient chce, mając 200 dzieci na takiej zabawie, by paczki były podpisane. To jest nierealne, próbowałyśmy już to robić i nigdy to się nie udało. Dzieci nie słuchają, św. Mikołaj czyta "Krysia Kowalska", a ona jest w tym czasie w innym pomieszczeniu, a w tym czasie inny trzylatek siedzi obok św. Mikołaja na kolanach u rodziców i przebiera nogami. Na szczęście większość klientów nam ufa.

Czy na wigiliach firmowych jest alkohol?

Anna: Alkohol jest na każdej imprezie. Część klientów decyduje się tylko na piwo w nieograniczonych ilościach, jednak zazwyczaj jest to wino i wódka, a whisky czy piwo jest dodatkiem, który można sobie domówić. Przeważnie kieliszki z winem i butelki wódki już stoją na stole, firmy zazwyczaj kontraktują określoną liczbę butelek.

Gdy impreza się kończy, większość ludzi się rozchodzi, ale zawsze kilka osób kontynuuje zabawę na własną rękę i dalej piją już za swoje. Problemy z alkoholem pojawiają się raczej na innych imprezach, nie wigilijnych, tylko na majowych i czerwcowych piknikach czy wyjazdach. To są luźne imprezy, gdzie ludzie sobie pozwalają. Na jednej z takich imprez wyjazdowych pewien straszy pan upił się tak bardzo, że wszedł do wanny się wykąpać i zasnął. Ludzie mieszkający pod nim dopiero rano zdali sobie sprawę, że po ścianie cieknie woda. Wigilie są raczej eleganckie.

Święta, potrawy wigilijneŚwięta, potrawy wigilijne Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

To skąd te wszystkie historie o wigiliach filmowych, że wpija się na nich hektolitry alkoholu, są romanse i plotki, a później jest kac gigant, także moralny? Mam znajomych z różnych branż i każdy mówi to samo: wigilie firmowe to zło.

Agata: Może to zależy od wielkości firmy? Kiedy mamy imprezy na 500 osób, to tak może się wydarzyć.

Anna: Ja bym nie generalizowała, że tak jest z wigilią firmową. Z mojego doświadczenia wynika, że takie rzeczy zdarzają się na wyjazdach integracyjnych w hotelach. Takie imprezy cieszą się znacznie gorszą sławą niż imprezy wigilijne.

Czy podczas firmowych wigilii zdarzają się sytuacje, które nie powinny mieć miejsca?

Anna: W zeszłym tygodniu miałam imprezę świąteczną dla dzieci pracowników jednej z firm. Pan siedział przy stole razem z dziećmi, chciał zjeść mandarynkę z córką. Nagle z tylnej kieszeni wyjął nóż sprężynowy i zaczął obierać owoc. Siedziałam naprzeciwko. Na szczęście gdy zainterweniowałam, przeprosił. Powiedział, że tego nie przemyślał i od razu go schował.

Agata: Ja raz też miałam pana z nożem, ale nie była to impreza wigilijna. Na jednym ze stołów była szynka, obok wielki nóż. Jeden z pracowników był tak bardzo pijany, że zaczął biegać po sali z tym nożem w ręku. Poprosiłam ochroniarza o interwencję, a także szefa mężczyzny, żeby poprosił pracownika o odłożenie noża.

Ile firmy wydają na imprezy wigilijne?

Anna: Różnie, to zależy od wielkości firmy. Są takie, które chcą mieć catering w cenie 50 zł za osobę, co jest niewykonalne. Za tyle można mieć pierogi.

Agata: Na wigiliach firmowych zazwyczaj jest 100-120 osób, przeciętny budżet to 200 zł na osobę. Wtedy można już coś zrobić, ale też nie zaszaleć. Imprez wigilijnych jest jednak z roku na rok coraz mniej. Firmy tną budżety.

Zdarzają się reklamacje?

Anna: Czasami dostajemy informację zwrotną, że pani Krysia mówiła, że mogło być więcej kiełbasy albo więcej piwa, ale nie jest to na zasadzie reklamacji, tylko negocjacji, żeby na koniec obniżyć cenę. Przed imprezą płaci się zaliczkę, reszta płatności dokonywana jest już po zabawie. Nigdy jednak nie zdarzyło się nam, żeby ktoś nie zapłacił. Raz jedna firma zapłaciła dwukrotnie, z czego i my, i oni zdaliśmy sobie sprawę dopiero po kilku miesiącach.

Gazeta.pl to nie tylko polityka i gospodarka, ale też tematy lokalne, poruszające problemy mniejszych społeczności, bliższe ludziom. Poświęć trzy minuty i pomóż nam lepiej zrozumieć, o czym chcesz czytać. Kliknij tutaj, żeby rozwiązać krótką ankietę.

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (91)
Wigilia firmowa. Organizatorki: Mieli związane ręce, ustami rozbierali choinkę z pieniędzy
Zaloguj się
  • race444

    Oceniono 27 razy 25

    Nienawidze tych imprez bo kazdy usmiecha sie do drugiego jak tirowka do policjanta. Na nie jednej imprezie nie jeden i nie jedna za duzo wypili i potem bylo gadki na pol roku. W tym roku jestem na zwolnieniu lekarskim od 10 grudnia i mam swiety spokoj. Merry Christmas

  • olokas

    Oceniono 23 razy 19

    każda impreza integracyjna przyprawia mnie o dreszcze i mdłości.....nigdy nie zrozumiem dlaczego niektórych aż tak to podnieca

  • mlynek_999

    Oceniono 18 razy 16

    Wywiad do artykułu:
    -Co się dzieje na wigiliach firmowych?
    -No nic
    -Ale jak to nic? Romanse, jakieś niesamowite atrakcje?
    -Nie, nic się nie dzieje. Jedzą, piją, tańczą.
    -Co mi pani za pierdoły opowiada, kto to będzie chciał czytać?
    -To nie wiem - niech pani napisze, że są figury lodowe - nie ma ale przecież mogły by być
    -Mało
    -I choinka z pieniędzy
    -Ooo już lepiej.
    -I że wigilie są spokojne ale na innych to się dzieje ooo, ale sie dzieje. A na wyjazdach integracyjnych to już w ogóle - każdy przecież widział w telewizji jak się dzieje.

    Tyle prawdy o firmowych imprezach

  • haniku72

    Oceniono 21 razy 13

    Korporacje... dojne krowy którym podsunąć można zepsuta kiszonkę w postaci zabawy Blues Brothers... Naprawdę Agatko twierdzisz że rozbieranie ustami choinki z banknotów jest fajne? Zabawne? Oryginalne? Może lepiej zajmij się marketingiem telefonicznym.

  • poppers68

    Oceniono 11 razy 9

    Byłem na niezliczonych firmowych wigiliach i wiem jedno.
    W przypadku rodzinnych uroczystości jesteśmy jeszcze skłonni tolerować obecność osób nam niechętnych lub z nami skonfliktowanych.
    W przypadku spotkania tego typu obcych sobie ludzi, często właśnie skonfliktowanych lub po prostu nielubiących siebie nawzajem to idiotyzm kompletny.

  • jacek081968

    Oceniono 13 razy 9

    Takie firmowe imprezy są do dupy. Fałsz i obłuda. Szefunio składa wszystkim życzenia a w Nowym roku wywala w ramach cięcia etatów. Widać też doskonale komu słoma z butów wypada. Jak się tacy spija to pokazują swoje prawdziwe oblicze. Na jednej z imprez sieci hipermarketów budowlanych jeden z dyrektorów spał pijany z morda w misce sałatki.

  • cojamamwymyslic2

    Oceniono 11 razy 7

    Wypie...ć z cytatami z tytułów artykułów! Nie umiesz wymyślić tytułu bez cytatu - nie pisz artykułu.

  • andrzej.duxa

    Oceniono 7 razy 5

    dno

  • jacek081968

    Oceniono 9 razy 5

    To o czym piszecie to zazwyczaj pijackie imprezy. W jednej ze znanych agencji badawczych w Trójmiasta, pan prezes organizuje wigilię na której obecność jest obowiązkowa. Oczywiście nie zaprasza się na nią pracowników szeregowych. Jest śpiewanie kolęd, i nie można raczej odmówić ich śpiewu. Jest oczywiście wyzerka i mnóstwo alkoholu. Czasami wigilię zaszcza swoją obecnością prezydent miasta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX