Ciecierzyn: zarzuty dla partnera Aleksandry J. Miał ją nakłaniać do zabijania noworodków

Na jaw wychodzą nowe fakty ws. zabójstwa czworga noworodków we wsi Ciecierzyn w woj. opolskim. Jak ustaliła prokuratura, do mordowania dzieci miał nakłaniać 27-letnią Aleksandrę J. jej partner - 36-letni Dawid W. Para ma 6-letniego syna, mężczyzna nie chciał mieć więcej dzieci.

Zarzut pomocnictwa w zabójstwie czworga noworodków usłyszał 36-letni Dawid W., partner Aleksandry J. z Ciecierzyna - podaje "Gazeta Wyborcza". Para wspólnie wychowywała 6-letniego syna.

Czytaj też: Mieszkańcy zabierają głos po zabójstwie noworodka. "Nie jesteśmy nieczuli i bierni"

Zdaniem prokuratury, mężczyzna nie chciał mieć więcej dzieci, więc nakłaniał kobietę do ukrywania ciąż i aby nie chodziła do lekarza. Dodatkowo sytuację miał utrudniać fakt, że 27-latka była finansowo uzależniona od Dawida W.

Ciecierzyn. Szczątki czwórki dzieci na posesji

Na terenie jednej z posesji we wsi Ciecierzyn śledczy odnaleźli w środę szczątki czwórki dzieci. Jedno z nich było zakopane, zwłoki pozostałych noworodków znajdowały się w nieużywanym piecu.

Krótko po odkryciu zwłok do aresztu trafiła 27-letnia Aleksandra J., która usłyszała zarzut zabójstwa nowo narodzonej dziewczynki. Kobieta miała udusić dziecko 30 listopada.

Według ustaleń śledczych Aleksandra J. mogła stać również za morderstwem pozostałej trójki. Jak podaje "Gazeta Wyborcza" do zbrodni miało dojść w 2013, 2015 i 2016 roku.

Mieszkańcy Ciecierzyna zabierają głos

Kilka dni po ujawnieniu tragedii kilkudziesięciu mieszkańców Ciecierzyna wydało oświadczenie, które przekazało redakcji TVP3 Opole. Ciecierzynianie stwierdzili, że niektóre reakcje pojawiające się w mediach na temat tej sprawy są dla nich "krzywdzące" i "niepoparte wiedzą".

Niepokojące są też liczne komentarze o naszej rzekomej społecznej bierności. Nie jesteśmy grupą skupionych na sobie, nieczułych ludzi. Wiele razy udowadnialiśmy naszą wrażliwość i umiejętność pomagania

- brzmi treść dokumentu.

Nasze relacje, jak w każdej innej grupie ludzi, opierają się na wzajemnym zaufaniu i uszanowaniu prywatności. I tak jak w każdej społeczności - nasza wiedza o prywatnym życiu poszczególnych mieszkańców nie jest nieograniczona. A jednak ostatecznie to właśnie od nas wyszły prośby o zainteresowanie się sytuacją, skierowane do odpowiednich służb

- dodali mieszkańcy.

Zobacz wideo
Więcej o: