List Adamowicza do abp. Głódzia. Ks. Jankowski nadal honorowym obywatelem Gdańska. Radni nie głosowali

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, wysłał w piątek list do abp. Sławoja Leszka Głódzia. Poruszył w nim temat sprawy księdza Jankowskiego oskarżanego o pedofilię. Przypomniał o jego antysemickich poglądach i zaapelował do Kościoła o zajęcie się sprawą.
Zobacz wideo

Postać ks. Henryka Jankowskiego wzbudziła wiele kontrowersji po publikacji artykułu w "Dużym Formacie". Gdański ksiądz został w nim oskarżony o pedofilię. W ostatnich tygodniach osoby, które miały być ofiarami księdza, postanowiły opowiedzieć o swoich przeżyciach

Wiele kontrowersji wzbudza również pomnik ks. Jankowskiego w Gdańsku. W zeszły czwartek został oblany czerwoną farbą. We wtorek gdańska Rada Miasta miała obradować nad tym, czy ksiądz powinien zostać usunięty z listy honorowych gdańszczan. Wniosek złożyli radni Koalicji Obywatelskiej. Projekt nie został jednak dopuszczony do porządku obrad. 

Paweł Adamowicz pisze list do biskupa Głódzia

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz zabrał głos ws. kontrowersji wokół Henryka Jankowskiego. W zeszły piątek wysłał list do abp. Sławoja Leszka Głódzia. Pełna treść listu nie została upubliczniona, ale dziennikarz trójmiejskiej "Wyborczej" relacjonuje, co się w nim znalazło. 

Adamowicz napisał w nim, że artykuł o skłonnościach pedofilskich księdza Jankowskiego "zasmuca, oburza i przeraża", dodaje, że jest nim głęboko poruszony. Pisze, że pomimo iż sprawa jest trudna (zwłaszcza dla tych, którzy znali księdza Jankowskiego), trzeba ją zbadać. Zdaniem prezydenta Adamowicza najlepszą instytucją, która mogłaby się tym zająć jest Kościół. Obawia się bowiem, że władze świeckie mogą być w tej sytuacji bezradne - prokuratura nie może prowadzić śledztwa przeciwko osobie nieżyjącej (ksiądz Jankowski nie żyje od ośmiu lat). 

Naszą powinnością jest próba dotarcia do prawdy, jak bolesna by ona nie była

- pisze prezydent Gdańska.

Paweł Adamowicz w liście do abp. Głódzia przypomina również inną kontrowersję związaną z ks. Jankowskim. Prałat znany był ze swoich poglądów antysemickich, których nie ukrywał. "Wyborcza" przypomina m.in. wypowiedź księdza z 1997 r., gdy powiedział "Nie można tolerować mniejszości żydowskiej w polskim rządzie". 

Prezydent Adamowicz wysłał list w piątek, a w poniedziałek archidiecezja gdańska w końcu przerwała milczenie ws. ks. Jankowskiego. - Nie podejmuje się działań jedynie na podstawie artykułu prasowego, bez zgłoszenia ze strony świadków zdarzeń - powiedział ks. Krzysztof Szerszeń, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji gdańskiej. Podkreślił, że osoba została przesłuchana, ale podejmowanie postępowanie wobec osoby nieżyjącej, która nie może się bronić jest niemal niemożliwe. 

Oskarżenia wobec ks. Henryka Jankowskiego

6 grudnia w "Dużym Formacie" ukazał się tekst Bożeny Aksamit, z którego wynika, że ks. Henryk Jankowski miał wykorzystywać seksualnie dzieci i młodzież. - Dopadł mnie, gdy szarpałam się z klamką. Dotykał piersi, powiedział, że pokaże mi, co to znaczy od tyłu. Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć - relacjonowała wydarzenia sprzed lat jedna z bohaterek reportażu.

Również "Fakty" TVN dotarły do kobiety, która twierdzi, że była molestowana przez duchownego. - Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (...) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki - wspominała.

Ks. Henryk Jankowski zmarł w 2010 r. W latach 1970-2004 był proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku, znany był przede wszystkim jako kapelan "Solidarności".

Więcej o: