"Fakty": Sprawcy mieli tak pobić Kwaśniaka, by był niezdolny do pracy w KNF

Kilka dni przygotowań, w tym śledzenie pod siedzibą KNF, poprzedziły pobicie Wojciecha Kwaśniaka w 2014 roku. Zlecono je, by ówczesny wiceszef KNF był niezdolny do pracy - ustalili śledczy. Teraz on sam jest na celowniku prokuratury.
Zobacz wideo

Wojciech Kwaśniak, były wiceszef KNF, został razem z sześcioma innymi osobami związanymi z tą instytucją zatrzymany 6 grudnia przez CBA pod zarzutem nadużycia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków. Kwaśniak po opłaceniu kaucji opuścił prokuraturę. On i inni wg. śledczych mieli wiedzieć, że SKOK Wołomin może mieć problemy ze spłacaniem zobowiązań wobec klientów i nie reagować odpowiednio.

Po zatrzymaniu Kwaśniaka wielu komentatorów przypominało, że w 2014 roku, gdy pracował w KNF, został on ciężko pobity. Według ustaleń śledczych, sprawcy zostali do tego wynajęci przez osoby ze SKOK Wołomin. W sprawie nie zapadły jeszcze wyroki.

"Fakty" TVN informują, że dotarły do aktu oskarżenia w sprawie pobicia. Wynika z niego, że napad był przygotowywany przez kilka dni. Sprawcy mieli wycięte z gazety zdjęcie Kwaśniaka i obserwowali go przed siedzibą KNF. "Zleceniodawcą pobicia - zdaniem śledczych - był Piotr P., były oficer WSI i członek rady nadzorczej SKOK-u Wołomin" - podaje TVN. Piotrowi P.  przedstawiono 911 zarzutów oszustwa na łączną kwotę 1,7 miliarda złotych z tytułu wyłudzonych pożyczek i kredytów w aferze SKOK.

Kwaśniak odpowiadał za kontrole w SKOK Wołomin. Dlatego, wg śledczych, zlecono jego pobicie. Celem był "ciężki uszczerbek na zdrowiu", tak, by spowodować "trwałą niezdolność do pracy w zawodzie". Po pobiciu urzędnik leczył się dwa miesiące. Po powrocie do pracy był chroniony przez BOR. Sprawa trwa od 2015 roku i przedłużyła się ze względu na urlop macierzyński sędzi. W areszcie jest oskarżony o zlecenie pobicia, ale główny domniemany sprawca wyszedł z aresztu i leczy się psychiatrycznie. 

Oświadczenie Kwaśniaka 

Po zatrzymaniu były urzędnik KNF wydał oświadczenie. Napisał, że "w kwietniu 2014 roku padł ofiarą zamachu na swoje życie. Zamach był następstwem mojej pracy w Komisji Nadzoru Finansowego".

Ocenił, że teraz "pada ofiarą zamachu na swój dorobek zawodowy oraz dobre imię". "W moim odczuciu postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe" - komentował.

Więcej o: