COP24. Polscy rządzący mówią o alternatywie dla górników. A potem coś zupełnie przeciwnego

Patryk Strzałkowski
Deklaracja sprawiedliwej transformacji, sztandarowy projekt Polski na COP24, jest ważna i ambitna - oceniają eksperci. Jednak jest też sprzeczna ze słowami polskich władz. - Chciałabym wierzyć, że to nie są równoległe rzeczywistości - mówi nam ekspertka Greenpeace.
Zobacz wideo

- Proces przejścia do gospodarki niskoemisyjnej powinien być solidarny i sprawiedliwy, a w jego centrum powinien znajdować się człowiek - przekonywał prezydent Andrzej Duda na COP24. W poniedziałek zaprezentował on na szczycie klimatycznym jeden ze sztandarowych projektów Polski na tym forum: Deklarację Śląską ws. Sprawiedliwej transformacji "Just Transition".

Nawołuje ona do obniżania emisji gazów cieplarnianych przy uwzględnianiu potrzeb obywateli i gospodarek poszczególnych państw. Z polskiej perspektywy chodzi o to, by zadbać o pracowników sektora energetycznego opartego na węglu, w tym samych górników. Stosunkowo krótki dokument nie zawiera konkretnych rozwiązań, a raczej ogólne deklaracje o tym, że strony zdają sobie sprawę z potrzeb zapewnienia pracy i sprawiedliwego traktowania osób dotkniętych przemianą. Pod deklaracją podpisało się ponad 40 podmiotów, w tym Unia Europejska oraz osobno Francja i Niemcy.

Jednak polskie władze zdają się mówić dwie sprzeczne rzeczy. Z jednej strony promują sprawiedliwą transformację, która oznacza m.in. zapewnienie alternatywy dla osób z sektora energetycznego. Z drugiej zaś, zapewniają górników, że... nie potrzebują takiej alternatywy, bo ich posady nie są zagrożone. Taki przekaz miał głównie prezydent Andrzej Duda, który zapewniać obronę przed "mordowaniem polskiego górnictwa". Ale też minister energii Krzysztof Tchórzewski, który mówił im, że "potrzeba nam więcej węgla", a władze myślą o nowej kopalni. 

Z zupełnie innym przekazem wystąpiła pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon. Podkreślała, że jej kraj produkuje ropę i gaz, ale teraz coraz bardziej stawia na energię odnawialną. Szkoci starają się przeprowadzić sprawiedliwą transformację. - Po pierwsze, musimy być szczerzy ze społecznościami, które żyją z paliw kopalnych - powiedziała na COP24. - Musimy jasno mówić, że ta transformacja nie jest opcjonalna. Musimy jej dokonać nie tylko dla naszych dzieci, ale też nas samych. Chodzi o powietrze, którym oddychamy, o stan naszego środowiska. To nie jest opcjonalne - mówiła. 

Polska deklaracja "zadziwiająco progresywna"

Polska zdaje się wysyłać sprzeczne komunikaty w sprawie sprawiedliwej transformacji. Izabela Zygmunt z organizacji CEE Bankwatch Network pisała, że przyjęty tekst deklaracji różni się od wcześniejszej wersji, jaką proponowała Polska (gdzie stawiano na zachowanie miejsc pracy w przemyśle węglowym). W ostatecznej wersji mowa jest nie tylko o pracownikach dotkniętych odejściem od paliw kopalnych, ale też m.in. o potrzebach krajów rozwijających się, ofiarach katastrof klimatycznych, a także szansach płynących z transformacji do "zielonej" gospodarki. "Ta treść jest jasnym zaprzeczeniem podstawy pozycji polskiego rządu w sektorze energetycznym: uzależnienia od węgla przez kolejne dekady" - pisze Zygmunt.

O samą deklarację i to, jak ją odbierać w kontekście słów m.in. Andrzeja Dudy, zapytaliśmy ekspertów na szczycie w Katowicach.

- To strasznie polityczna sprawa - skomentowała od razu Rhoda Boateng, działaczka afrykańskiego oddziału Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych. Mówiła, że już przed szczytem miała obawy, jak będzie wyglądał w kraju i mieście tak silnie związanym z węglem (chociaż Katowice pozytywnie ją zaskoczyły). - Przyjęty tekst deklaracji był dość zadziwiający. Jest ona bardzo progresywna, wspiera transformację. Ale z tym, co dzieje się teraz, jest dość niejasne, jakie właściwie stanowisko ma polski rząd - oceniła. Dodała, że dobrze by było, by rząd "trzymał się tej deklaracji". - To były świetny przykład dla innych państw - oceniła. 

Boateng zaznaczyła, że sprawiedliwa transformacja to nie jeden cel, a cały proces. - Musi zacząć się od procesu dialogu i konsultacji. I wydaje mi się, że chociaż to dzieje się teraz w Polsce. Polski rząd rozmawia o tym, co musi się stać i to jest kluczowe - stwierdziła. Zaznaczyła, że  praktyce sprawiedliwa transformacja musi oznaczać pakiety socjalne dla pracowników, którzy będą dotknięci odejściem od paliw kopalnych.

- Mówimy o wcześniejszych emeryturach dla starszych pracowników i szkoleniach dla młodszych, którzy mogą znaleźć prace w innej branży - powiedziała i dodała: 

Polski rząd zaczął dialog. Mamy nadzieję, że - szczególnie po raporcie IPCC, który mówi, że mamy bardzo mało czasu na ochronę klimatu - osiągnięcie przez polskie władze sukcesu nie zabierze za długo.

Polska deklaracja to "dobry sygnał". Gorzej ze słowami rządzących 

W Climate Hubie, przygotowanym przy okazji szczytu w Katowicach przez Greenpeace, mówiła Anabella Rosemberg, dyrektor programowa Greenpeace International. Rosemberg przez lata pracowała w Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych i jest ekspertką od sprawiedliwej transformacji. 

W rozmowie z Gazeta.pl oceniła, że deklaracja "Just Transition" ma dwa wymiary. - Jeśli chodzi o sam dokument i jego znaczenie dla walki ze zmianami klimatu, wysyła on dobry sygnał: że transformacja do zatrzymania ocieplenia na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza zostanie przeprowadzona razem z ludźmi, a nie przeciwko nim - oceniła. 

- Patrząc na deklarację z zupełnie abstrakcyjnej perspektywy, to dobry krok do przodu w myśl Porozumienia Paryskiego - stwierdziła. Jednak inną kwestią - mówiła - jest to, jak ma się deklaracja do działań i wypowiedzi polskich rządzących. - Dotychczas Polska na forum międzynarodowym nie mówiła o odejściu od węgla w sprawiedliwy sposób, lecz wykorzystywała ideę sprawiedliwej transformacji wewnętrznie, by wyrazić swój dyskomfort wobec dekarbonizacji - zwróciła uwagę Rosemberg. 

Mam mieszane uczucia. Chciałabym wierzyć, że to nie są równoległe rzeczywistości i można być ambitnym na forum międzynarodowym, a jednocześnie szczerym we własnym kraju.

- Polacy nie wyrażali dotąd dość jasno, czego chcą w kwestii polityki klimatycznej. Prezydent Duda i inni rządzący mogą sobie pozwolić na mówienie czegokolwiek, zechcą, bo Polacy na razie nie mobilizują się masowo, by żądać innej przyszłości - stwierdziła dyrektor programowa Greenpeace. Ale zwróciła uwagę, że właśnie na tym polu deklaracja o sprawiedliwej przemianie jest szansą dla ludzi. - Mogą skonfrontować polityków z ich zobowiązaniami. Rząd może mówić, co chce w mediach. Ale skoro mamy to na papierze, to grupa ludzi może stwierdzić: podpisaliście zobowiązanie wsparcia transformacji dla pracowników, co z tym robicie? - wyjaśniła.

Górnicy muszą mieć alternatywę - ale nie byle jaką

Czy jednak plan wystarczy, by przekonać pracowników sektora do transformacji? - Spotkałam wielu górników. Kiedy dostają alternatywę w postaci pracy z taką samą lub lepszą pensją, lepszymi warunkami i perspektywą rozwoju dla dzieci i wnuków, to nie znam ani jednego, który by powiedział "nie" - oceniła Rosemberg. Jej zdaniem najlepsze, co można zrobić, to inwestować w takie rozwiązania.

- Ale trzeba być świadomym, że najczęstszą alternatywą dla górników, nie tylko w Polsce, jest praca w supermarkecie. Jeśli tak ma wyglądać "transformacja", to oczywiście, że tego nie poprą - zwróciła uwagę i dodała:

- Dlatego obrońcy przyrody muszą popierać ich żądania. Nie chodzi o obronę węgla, tylko o ochronę godnego bytu tych ludzi.

Rosemberg oceniła, że poza samym źródłem utrzymania, jest też głębsza kwestia,  kultury. - Chodzi o uznanie wysiłku i wkładu tych społeczności w rozwój. Trzeba pokazać, że nawet jeśli nie ma przyszłości dla węgla, to jest przyszłość dla nich - powiedziała. 

- Ale jak na razie politycy pokazali tym społecznościom bardzo niewiele. Garść pustych obietnic i dużo czczej gadaniny. To nie fair ze strony władz Polski, jak traktują Śląsk. Sprowadzają go tylko do węgla, a to nie jest już rzeczywistość tego regionu - powiedziała.