Horror w Izdebkach. Dzieci brudne i bite, jadły z miski z psem. Pomoc społeczna: znaliśmy rodzinę

Horror dzieci w miejscowości Izdebki na Podkarpaciu. Zaniedbane, brudne, głodne żywiły się tym, co znalazły w misce psa. Okazuje się, że rodzina S. od kilku lat była dobrze znana ośrodkowi pomocy społecznej. Dlaczego nikt nic nie zauważył?
Zobacz wideo

Izdebki na Podkarpaciu. 12 listopada rozpoczynają się poszukiwania 12-letniego Daniela. Chłopiec zaginął w okolicy domu babci, przy którym się bawił. Chłopiec miał problemy z komunikowaniem się. Po dwóch dniach na jego ślad natknął się grzybiarz. Okazało się, że stan Daniela jest dość dobry, biorąc pod uwagę warunki, w jakich spędził ostatnie dni.

Dopiero później na jaw wyszedł horror, który on i dziewiątka jego rodzeństwa musiała przeżywać od lat.

Izdebki. Ojciec został aresztowany, usłyszał dwa zarzuty

Rodzina S. mieszka w Izdebkach, ich dom znajduje się na końcu wsi. Liczy 12 osób: 43-letnia matka, 37-letni ojciec i dziesięcioro dzieci - trzy siostry i siedmiu chłopców. 12-letni Daniel jest najstarszy, najmłodsza córka nie ma jeszcze dwóch lat.

Podczas poszukiwań Daniela na jaw wyszło, że w domu w Izdebkach mogło dochodzić do odrażających przestępstw. 37-letni Krzysztof S. został aresztowany, a jego sprawą niemal natychmiast zajęła się Prokuratura Rejonowa w Brzozowie. Mężczyzna usłyszał dwa zarzutynarażenia 12-letniego Daniela na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz obcowania płciowego lub dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka poniżej lat 15.

Prokurator Marcin Bobola informuje, że podejrzeń nabrały policjantki, które uczestniczyły w poszukiwaniach Daniela. Nie chce mówić, co dokładnie wzbudziło niepokój funkcjonariuszek. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mogła to być zakrwawiona bielizna

W prokuraturze w Brzozowie trwa śledztwo w sprawie Krzysztofa S. Prokurator Zbigniew Piskozub mówi w rozmowie z Gazeta.pl, że prokuratura na razie nie może udzielać dalszych informacji. W tym tygodniu dzieci zostaną przesłuchane. Matka jeszcze nie rozmawiała z prokuraturą - jej stan zdrowia na to nie pozwala. Nadal znajduje się w szpitalu. 

Izdebki. GOPS od lat znał rodzinę S

Prokurator Bobola został spytany przez rzeszowską "Wyborczą" o to, czy zniknięcie Daniela z domu mogło być związane z horrorem, który miał przeżywać w domu. Odpowiedział, że tych faktów nie można łączyć. 

Okazuje się jednak, że rodzina S. była dobrze znana pracownikom społecznym. Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, Anna Jarema mówi w rozmowie z Gazeta.pl, że GOPS od kilku lat zajmował się sprawą. Rodzina miała przydzielonego kuratora oraz asystenta rodziny, którzy kontrolowali warunki, w jakich żyją dzieci.

Pracownicy GOPS podejmowali liczne działania zgodne z obowiązującymi ustawami

- podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl.

Z relacji sąsiadów rodziny S., do których dotarł dziennikarz programu "Uwaga!", wynika, że dzieci chodziły brudne, zaniedbane, miały być często głodne. Jedna z mieszkających nieopodal kobiet mówi, że "jadły z miski razem z psem", a gdy dostały batonika nie wiedziały, że aby go zjeść, trzeba go wcześniej rozpakować. Jej zdaniem dzieci były również bite. 

Izdebki. Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie zrobił?

Jak to możliwe, że żaden z pracowników tego nie zauważył? GOPS nie chce wypowiadać się na ten temat. Anna Jarema nie udziela również informacji na temat tego, jakie działania podjął ośrodek po zabraniu dzieci z domu. 

Na ten temat nie będę się wypowiadać, ponieważ sprawę prowadzą organy ścigania. Wszystkie potrzebne informacje zostały przekazane policji i prokuraturze

- mówi kierownik GOPS.

Monika Dereń, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Brzozowie mówi w rozmowie z "Wyborczą", że rodzinę regularnie odwiedzała również dzielnicowa. Tłumaczy, że czujność policji wzbudziło to, że 12-letni Daniel już dwa razy był poszukiwany. Sama dzielnicowa zauważyła tylko, że w domu jest bałagan, a dzieci są brudne. 

Dodaje, że rodzina S. miała założoną Niebieską Kartę, służbowy dokument przygotowywany przez policję w przypadku przemocy w rodzinie. 

Więcej o: