Myśliwi z Włoch zestrzelili tysiąc ptaków nad Zalewem Wiślanym. Twierdzą, że nie złamali prawa

Przez dziesięć dni włoscy myśliwi zastrzelili około tysiąca ptaków nad Zalewem Wiślanym w miejscowości Nowa Pasłęka. Ornitolodzy mówią, że polowanie było nielegalne. Związek Łowiecki zapewnia jednak, że wszystko przebiegło zgodnie z prawem.

Mieszkańcy wsi Nowa Pasłęka w województwie warmińsko-mazurskim znajdują w swojej martwe ptaki. - Można to nazwać rzezią - mówi Zdzisław Cenian, ornitolog, w rozmowie z tvn24.pl.

Nowa Pasłęka: Zestrzelono tysiąc ptaków

Podejrzewa się, że ptaki zostały zabite podczas polowania, które odbyło się pod koniec października. Wtedy sześciu Włochów polowało w tej okolicy przez dziesięć dni. 

Zdaniem ornitologów podczas polowania doszło do szeregu wykroczeń. Jednym z nich był brak psa, który przynosiłby zestrzelone ptaki. Zwierzęta były po prostu zostawiane i specjaliści podejrzewają, że nikt nie miał zamiaru ich zabierać. Z myśliwymi z Włoch nie było również polskiego przewodnika, co jest wymagane, a ptaki były zwoływane przez naśladowanie ich odgłosów, co jest zakazane. 

Zalew Wiślany częścią morza Bałtyckiego

Kolejnym ważnym problemem była lokalizacja, w której odbyło się polowanie. Złamano art. 53 ustawy łowieckiej, który mówi o tym, że na ptaki nie można polować 5 kilometrów od brzegu morskiego w głąb lądu. Włosi natomiast polowali nad Zalewem Wiślanym - częścią morza Bałtyckiego

Polski Związek Łowiecki upiera się jednak, że do żadnego złamania prawa nie doszło, a wszystkie potrzebne zgody były na miejscu. - Nie można utożsamiać wód Zalewu z morzem - mówi rzeczniczka związku Paulina Marzęcka. 

Urząd Morski w Gdyni nie zostawia jednak wątpliwości: - Zalew Wiślany jest częścią morskich obszarów, a linia brzegowa Zalewu Wiślanego jest linią brzegową morza - informuje. 

Sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze będą wyjaśniać jej okoliczności. Ornitolodzy mówią, że za czyny, których dopuścili się myśliwi może grozić do pięciu lat więzienia. 

Więcej o: