Zakończyło się przesłuchanie Leszka Czarneckiego ws. KNF. Był w prokuraturze prawie 12 godzin

- Afera korupcyjna nie ma koloru politycznego - mówił przed siedzibą prokuratury Leszek Czarnecki. Później przez niemal 12 godzin składał zeznania ws. afery KNF. Wcześniej Czarnecki złożył doniesienie, według którego były szef KNF miał złożyć mu propozycję korupcyjną.

Leszek Czarnecki został przesłuchany w Katowicach w sprawie afery KNF. Składał zeznania w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej od godziny 11 do 22:30.

Prokuratura potwierdziła, że przesłuchanie Leszka Czarneckiego dobiegło końca.

- Zakończyło się przesłuchanie świadka. W trakcie przesłuchania złożył on bardzo obszerne zeznania, a także załączył nośniki informatyczne, które mogą posłużyć do zweryfikowania podanych przez niego informacji - powiedział podczas briefingu prasowego prokurator Tomasz Tadla, rzecznik prokuratury w Katowicach.

Dziennikarze pytali, czy załączone przez Czarneckiego nagrania są oryginalne, ale nie udzielono im odpowiedzi.

- Za wcześnie jest na to, żeby stwierdzić, jaki jest na nich dokładnie materiał dowodowy. Na tym etapie możemy powiedzieć, że będziemy w dalszym ciągu pogłębiać ten materiał - powiedział Tadla.

Jak dodano, w sprawie będą przesłuchiwani kolejni świadkowie

Po wyjściu z prokuratury krótkiej wypowiedzi udzielił dziennikarzom też sam Leszek Czarnecki.

- Złożyłem obszerne zeznania. Niestety nie mogę komentować przebiegu śledztwa - powiedział Czarnecki. Jak dodał, przesłuchanie przebiegło "sprawnie".

Przesłuchanie Leszka Czarneckiego

- Afera korupcyjna nie ma koloru politycznego, liczę, że prokuratura sprawę wyjaśni i znajdzie wszystkie osoby powiązane z tą sprawą - mówił dziennikarzom miliarder przed wejściem do budynku około godz. 10:30.

Po godzinie 18 pełnomocnik Czarneckiego Roman Giertych informował, że "przesłuchanie wbrew pozorom przebiega bardzo sprawnie", a trwa ono tyle, gdyż "materia jest po prostu ogromna". Zaś po godz. 21 napisał, że zostało już tylko sprawdzenie protokołu.

Afera KNF

Czarnecki (7 listopada złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Marka Chrzanowskiego, gdy ten był przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego) był pierwszą osobą przesłuchaną sprawie afery KNF.

Wg relacji Czarneckiego, ówczesny szef KNF miał zaoferować przychylność dla jego banku w zamian za około 40 milionów złotych. Do złożenia propozycji miało dojść podczas marcowej rozmowy, którą biznesmen nagrał, a ujawniła 13 listopada "Gazeta Wyborcza". Po tym Marek Chrzanowski podał się do dymisji.

Tego samego dnia pojawiła się informacja, że do prokuratury wpłynęło drugie zawiadomienie w sprawie KNF. Radio ZET podało, że pismo dotyczyło Zdzisława Sokala, doradcy prezydenta i prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który miał według zawiadomienia "lobbować w KNF na rzecz doprowadzenia do upadłości Getin Noble Banku".