Marsz narodowców we Wrocławiu został rozwiązany. Trzy osoby ranne, sześciu zatrzymanych

W niedzielę prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz podjął decyzję o rozwiązaniu Marszu Polski Niepodległej. Sześć osób jest podejrzanych o propagowanie zakazanych treści podczas marszu, a trzy osoby zostały ranne.

W Marszu Polski Niepodległej we Wrocławiu udział wzięło ponad dziewięć tysięcy osób. Trzy osoby, w tym policjant, zostały niegroźnie ranne podczas marszu narodowców we Wrocławiu. - Rzucono w nich butelkami - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej aspirant sztabowy Paweł Petrykowski, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Obrażenia poszkodowanych nie są groźne, udzielono im pomocy medycznej.

Marsz we Wrocławiu

Prezydent miasta Rafał Dutkiewicz ostatecznie zdecydował o rozwiązaniu marszu. "Obserwatorzy będący na miejscu zostali wypchnięci poza marsz. Pomimo próśb kierowanych do policji o wsparcie obserwatorzy nie otrzymali na czas eskorty funkcjonariuszy" - poinformował na Twitterze prezydent Wrocławia.

Jak zaznaczył Dutkiewicz, "z uwagi na brak wsparcia policji, informacja o rozwiązaniu nie mogła zostać skutecznie przekazana organizatorowi".

Paweł Petrykowski powiedział z kolei, że funkcjonariusze cały czas czuwali nad bezpieczeństwem uczestników marszu. - Cały przebieg zgromadzenia odbył się bez zbiorowego zakłócenia ładu i porządku, nie doszło też do bezpośredniej konfrontacji między różnymi grupami - stwierdził rzecznik komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Podczas wrocławskiego marszu były jednak niebezpieczne momenty. 

Dutkiewicz: Obserwatorzy zostali wypchnięci poza marsz

Niebezpiecznie zrobiło się, kiedy pochód doszedł do miejsca, gdzie zgromadzali się kontrmanifestanci, m.in. Obywatele RP i środowiska antyfaszystowskie. Gdy pochód narodowców przechodził obok kontrmanifestacji, rzucano butelki, petardy i race.

Marsz został rozwiązany na samym końcu, na wrocławskim Rynku podczas przemówień m.in. Jacka Międlara i Piotra Rybaka, ukaranego w ubiegłym roku trzema miesiącami więzienia za spalenie na wrocławskim rynku kukły symbolizującej Żyda.
Policja zatrzymała sześć osób podejrzanych o propagowanie zakazanych treści. Osoby te miały nieść flagi z takimi treściami.

Miasto chciało zakazać marszu

Wcześniej prezydent Rafał Dutkiewicz wydał zakaz marszu środowisk narodowych 11 listopada, ale zakaz ten został uchylony przez sądy dwóch instancji. W uzasadnieniu zakazu powoływał się na opinię policji. Napisał m.in, że "zdaniem Komendanta Miejskiego Policji, marsz niesie ze sobą ryzyko wystąpienia zakłócenia porządku publicznego".