Centrum Warszawy "czerwonym punktem" na mapie smogu. Race poszły w ruch

Dym z rac, odpalonych na Marszu Niepodległości, spowił Warszawę niczym mgła. Wyłapały to czujniki jakości powietrza. Centrum stolicy stało się dosłownie i w przenośni czerwonym punktem na mapie.

Na nic zdały się apele, by uważać ze środkami pirotechnicznymi na tegorocznym Marszu Niepodległości. W trakcie odśpiewywania hymnu, na samym początku przemarszu, odpalono mnóstwo rac. Efekt był taki, że rondo Dmowskiego mieniło się czerwienią i szarością dymu.

Dym był na tyle uciążliwy, że na nagraniach z marszu słabo widoczny był nawet prezydent Andrzej Duda:

Czoło pochodu z politykami ruszyło pierwsze, później stworzono "strefę buforową" między pierwszą częścią marszu (z politykami), a drugą, która pozostała na rondzie Dmowskiego (narodowcy). Race dalej odpalano w centrum Warszawy.

Warszawski Alarm Smogowy donosi, że około godz. 16 czujniki powietrza wykazywały jeden z najwyższych stopni zanieczyszczenia.

O ile w reszcie Warszawy "kontrolki" paliły się na pomarańczowo, w centrum stolicy przybrały kolor ciemnoróżowy, co oznacza większe zanieczyszczenie powietrza.