Brudziński życzy zdrowia policjantom na L4. A Komendant Główny kusi 1000 złotych

Policjanci w całym kraju masowo idą na zwolnienia lekarskie. Jak informuje RMF FM, już co czwarty policjant prewencji w kraju jest na L4. Dramatyczna sytuacja jest m.in. we Wrocławiu, gdzie, jak podaje lokalny dziennik "nie ma już policji". Tymczasem Joachim Brudziński życzy policjantom "szybkiego powrotu do zdrowia".

Sytuacja w wielu komendach policji jest bardzo poważna, by nie powiedzieć - dramatyczna. RMF FM podaje, że nawet co czwarty policjant prewencji jest na zwolnieniu lekarskim. Łącznie - to już szacunki TVN 24 - na L4 jest 14 tysięcy policjantów. "Gazeta Wrocławska" alarmuje, że we Wrocławiu wręcz "nie ma już policji". - Całe oddziały prewencji oprócz sztabu są na zwolnieniu lekarskim. Nie ma alarmowego plutonu w województwie - mówią informatorzy gazety. Jak to tłumaczy władza? Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, stwierdził, że za zmasowane L4 odpowiadają jesienne przeziębienia. Sami policjanci mają nazywać zjawisko "psią grypą".

Joachim Brudziński w Łodzi. "Życzę szybkiego powrotu do zdrowia"

Do sytuacji odniósł się też Joachim Brudziński. Minister spraw wewnętrznych i administracji przemówił do mundurowych wizyty w Łodzi, gdzie w ubiegłym tygodniu rozpoczęło się branie zwolnień na szeroką skalę. Najpierw Brudziński podziękował za działania policji podczas Wszystkich Świętych. 

- Za to, że w bardzo szczególnym momencie, w święta wszystkich zmarłych (...) w garnizonie łódzkim, ale i w całym kraju zadbaliście o to bezpieczeństwo wszystkich Polaków to chciałbym się państwu w pas pokłonić i na wasze ręce złożyć serdeczne podziękowania wszystkim funkcjonariuszom - mówił Brudziński. 

Następnie odniósł się do zwolnień lekarskich:

Funkcjonariuszom, którzy się w tym okresie pochorowali chciałbym, bez żadnej złośliwości, szczerze i z całego serca życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Wierzę, być może naiwnie, że nikt po to zwolnienie nie sięgnął w sposób nieodpowiedzialny, że zostało to zwolnienie wydane w zgodzie z sumieniem i przysięgą lekarską. A że taka skala? No cóż, czasami tak bywa

- powiedział szef resortu i dodał: - Mam nadzieję, że ci, którzy dzisiaj w sposób bardzo skuteczny rozprzestrzenianie tej choroby wspomagają, mają świadomość, że ten minister dzisiaj jest, a jutro może go nie być, ale odpowiedzialność każdego z funkcjonariuszy policji, straży pożarnej, straży granicznej za bezpieczeństwo Polaków spoczywa również na ich ramionach - stwierdził.

Brudziński: Wcześniej nie było wzrostu zachorowań

Minister, odnosząc się do protestu policjantów, przyznał, że doszło do "dziesięcioletnich zaniechań". Podzielił się jednocześnie spostrzeżeniem, że za poprzednich ekip nie było takiego "wzrostu zachorowań". - Były mrożone wynagrodzenia funkcjonariuszy policji, strażaków, Straży Granicznej, były odbierane przywileje emerytalne, były obcinane wasze uposażenia i takiego efektu, takiego wzrostu zachorowań wtedy nie było. Pojawił się rząd Prawa i Sprawiedliwości i pojawiły się środki. Możemy wspólnie uznać, że zbyt małe, ale dziewięć miliardów złotych, które pojawiły się w ramach programu modernizacji służb mundurowych, to jest konkret - stwierdził Brudziński.

1000 zł za służbę 11 listopada

Tymczasem, jak ustalił RMF FM, komendant główny policji Jarosław Szymczyk zaproponował 1000 zł brutto policjantom, którzy pozostaną na służbie 11 listopada. - To jest załatanie dziury. W szeregach Policji mówi się, że komendant kupuje ludzi na służbę - komentuje w rozmowie ze stacją szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski.