PiS murem za wnioskiem Ziobry. Mazurek "zdziwiona" dokumentem MSZ do Trybunału

- Nie ma żadnej rozbieżności pomiędzy ministrem sprawiedliwości i ministrem spraw zagranicznych - mówił premier Mateusz Morawiecki. Politycy PiS reagują na pismo MSZ, które wskazywało bezzasadność wniosku Zbigniewa Ziobry do Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał Sprawiedliwości UE zajmuje się pytaniami prejudycjalnymi, związanymi ze zmianami w Sądzie Najwyższym autorstwa PiS. TSUE zdecydował się zawiesić niektóre przepisy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym do czasu rozpatrzenia sprawy. 

Z kolei minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro złożył w październiku wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie części przepisów unijnego traktatu - artykuł 267 TFUE. Dotyczy on przepisów, które pozwalają krajowym sądom zadawać pytania prejudycjalne.

Do tego wniosku w piśmie do TK odniósł się szef MSZ Jacek Czaputowicz. Wskazywał w dokumencie, że wniosek Ziobry do TK nie ma uzasadnienia. Czaputowicz przypomniał, że w 2005 r. "Trybunał Konstytucyjny potwierdził zgodność z Konstytucją Traktatu Akcesyjnego, w tym ówczesnego art. 234 TWE [odpowiednik obecnego art. 267 TFUE]". O piśmie szybko stało się głośno, a ministerstwo zaczęło się z niego tłumaczyć. W komunikacie stwierdzono, że pismo Czaputowicza wbrew medialnym doniesieniom "nie zawiera konkluzji ani wniosków" i "nie kwestionuje ono dopuszczalności wniosku".

Morawiecki: Jesteśmy absolutnie zgodni 

Teraz za Ziobrą i jego wnioskiem stają kolejni politycy PiS. Premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że nie ma żadnego rozdźwięku między resortami.

- Niektórzy próbują interpretować pismo ministra spraw zagranicznych, w którym odnosi się do wniosku Prokuratora Generalnego, jako coś, co jest niespójne z wnioskiem prokuratora. Otóż chcę zapewnić, że jesteśmy absolutnie zgodni co do tego, że Trybunał Konstytucyjny ma pełne prawo do oceny wszystkich elementów traktatu o Unii Europejskiej - mówił premier Morawiecki w Dąbrowie Górniczej. - To absolutnie normalna praktyka, występująca we wszystkich krajach UE - zapewnił. 

- Nie ma żadnej rozbieżności pomiędzy ministrem sprawiedliwości i ministrem spraw zagranicznych co do możliwości kierowania zapytań o decyzję naszego TK w zakresie poszczególnych przepisów traktatu o UE - powiedział premier. 

Głos zabrała też rzeczniczka PiS i wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek. "Informuję, że wyrażone we wniosku do TK stanowisko Prokuratora Generalnego jest zgodne ze stanowiskiem PiS" - napisała na Twitterze. 

"Ze zdziwieniem przyjmujemy informację, iż dokument przekazany do TK przez MSZ nie uwzględnia orzeczenia TK z 2010 r., w którym Trybunał potwierdził, że traktat może być przedmiotem badania" - skomentowała Mazurek.

Więcej o: