Działał w grupie, której członkowie "świętowali urodziny Hitlera". Startuje w wyborach

Jacek Lanuszny jest "jedynką" Ruchu Narodowego w wyborach na Śląsku. Lanuszny należał do stowarzyszenia Duma i Nowoczesność i pojawił się w głośnym reportażu "Superwizjera" o neonazistach, którzy "świętowali urodziny Adolfa Hitlera".

Na początku roku "Superwizjer" TVN ujawnił działanie grupy neonazistów. Reporterom udało się nagrać, jak kilka osób przebranych w nazistowskie mundury "świętuje urodziny Hitlera". Na spotkaniu w lesie mieli płonącą swastykę i biało-czerwony tort z nazistowskim symbolem. Niedawno pierwszy z nich usłyszał wyrok.

Uczestnicy "urodzin Hitlera" byli członkami prawicowego stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. W reportażu pojawiał się też Jacek Lanuszny, członek i współzałożyciel stowarzyszenia (który nie był jednak na "urodzinach Hitlera"). Zaprzeczał on, jakby stowarzyszenie miało związki z neonazistami. Gdy dziennikarze pokazali mu nagrania osób podnoszących rękę w geście salutu rzymskiego, Lanuszny stwierdził: Ja mogę powiedzieć, że to jest machanie ręką.

"Oświadczam, że nie ma żadnych związków pomiędzy Ruchem Narodowym a wydarzeniami i postaciami przedstawionymi w programie" - komentował później i zaznaczał, że "potępia aktywność o charakterze nazistowskim".

"To nie może go dyskwalifikować" 

Lanuszny współorganizował głośną akcję narodowców, która polegała na powieszeniu na szubienicach zdjęcia europosłów PO. Był też zaangażowany w organizację festiwalu Orle Gniazdo. Reporterzy TVN byli na nim z ukrytą kamerą. Na nagraniach widać uczestników z nazistowskimi symbolami na odzieży i tatuażach. - Heil Hitler - wita się jeden z nich z inną osobą, a w czasie koncertu grupa osób wykrzykuje "Sieg heil". 

Teraz Lanuszny stara się zaangażować w politykę samorządową i kandyduje w wyborach samorządowych 2018. Ruch Narodowy wystawił go jako "jedynkę" na swojej liście sejmiku śląskiego w okręgu obejmującym Rybnik, Jastrzębie i Wodzisław Śląski - podaje "Rzeczpospolita". 

W rozmowie z "Rz" komentował to poseł z RN Robert Winnicki. Oceniał, że to, iż "przez jakiś czas pozostawał w jakiejś organizacji z kimś, kto okazał się świrem" nie może go dyskwalifikować. 

Działacz RN już wcześniej startował w wyborach. W 2014 roku był kandydatem Ruchu Narodowego do Senatu.

Więcej o: