Marsz Równości w Lublinie. Lecą kamienie i butelki. Policja użyła gazu i armatek wodnych

Pierwszy Marsz Równości w Lublinie przeszedł ulicami miasta w sobotę. Pojawili się kontrmanifestanci. Przeciwnicy Marszu Równości są bardzo agresywni. Rzucają w policję petardami i kamieniami.

W sobotę ulicami Lublina przeszedł pierwszy Marsz Równości. Towarzyszył mu marsz kontrmanifestantów.

Marsz Równości w Lublinie. Policja musiała użyć gazu i armatek

Osoby sprzeciwiające się Marszowi Równości zachowują się bardzo agresywnie. W tłumie słychać było homofobiczne i wulgarne hasła, m.in. "wypier****ć".

Chłopak, dziewczyna - normalna rodzina.
Nie narzucajcie nam zboczenia. Nie pokazujcie nam tego. Tu są moje dzieci, ja nie chcę, żeby one to widziały
Zakaz pedałowania
Zboczeńcy

Na ul. Świętoduskiej doszło do konfrontacji z policją. Kontrmanifestanci odpalili race. Zaczęli rzucać w funkcjonariuszy butelkami i kamieniami. W ich stronę poleciały również materiały pirotechniczne. 

Policjanci musieli użyć gazu pieprzowego oraz armatek wodnych do rozgonienia agresywnych uczestników kontrmanifestacji. 

Dlaczego w nas rzucacie, a nie w nich [uczestników Marszu Równości - przyp. red.]. Chcą się gzić, niech się gzą w domu - słychać głos młodej blondynki.

Około godziny 14 uczestnicy Marszu Równości dotarli na Krakowskiego Przedmieście. "Lublin wolny od faszystów", "Równość, wolność, akceptacja" - skandowali.

Tam również pojawili się kontrmanifestanci. Ponownie padały wulgarne hasła - część z nich w kierunku policji. Wszystkiemu towarzyszyło odmawianie różańca. Cały czas słychać wystrzały materiałów pirotechnicznych. Kontrmanifestanci celują nimi w uczestników Marszu. Jedna z petard trafiła w tęczową flagę - wypaliła w niej dziurę, ale nikomu nic się nie stało. 

Po godzinie 14 na placu Litewskim doszło do bójki. Musiał interweniować policja. Marsz zakończy się na placu Teatralnym.

Nastolatkowie LGBT o życiu w Polsce: "Homofobia to ból, przemoc psychiczna, nienawiść"