Słowacja. Syn zabitego przez Polaków mężczyzny: "Gdyby nie tata, nie byłoby mnie tutaj"

- Nie mam żalu do wszystkich Polaków - powiedział Michał, syn Stefana Onczo, który zginął w spowodowanym przez trzech polskich kierowców wypadku.

Chłopak, do którego dotarli reporterzy TVN 24, zgodził się opowiedzieć o wypadku, do którego doszło w ostatnią niedzielę września. Jak powiedział, rodzina była wtedy w drodze do pobliskiej Żyliny na Słowacji. - Gdy wyszliśmy z zakrętu, zobaczyliśmy mercedesa. On wyprzedził jeszcze auto. Za nim jechało ferrari, które też chciało wyprzedzić. Tata znał tę drogę, wiedział, że jest szeroka, że nawet cztery auta mogą się tam zmieścić. Ale wtedy porsche wbiło się w ferrari i to była chwila, jak porsche w nas uderzyło - opowiadał Michał Onczo. - Nie było gdzie uciekać - stwierdził.

"Tata wziął to na siebie"

Syn Stefana Onczo od razu po zdarzeniu wybiegł z samochodu, żeby udzielić tacie pomocy. Nie pamięta jednak, czy to samo zrobili polscy kierowcy. - Wszystko działo się tak szybko... Było dużo ludzi, którzy pomagali - stwierdził. - Zobaczyłem tatę, który jest zakleszczony. Tylko leżał i nic nie mówił. Wiedziałem, że jest źle - przyznał Michał. - Tata wziął to na siebie. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby mnie tutaj - dodał. 

"Nie mam żalu do wszystkich Polaków"

Syn Stefana Onczo nie wini za wypadek wszystkich Polaków, ale tych kilku, którzy ścigali się na słowackich drogach. - Poznałem w Niemczech wielu Polaków i to byli dobrzy ludzie - stwierdził. Uważa, że kara więzienia nie byłaby wystarczająca dla tych,  którzy spowodowali wypadek. - Posiedzą  kilka lat i będzie to samo - stwierdził. - Chciałbym, żeby za karę z bliska musieli oglądać takie wypadki. Żeby zobaczyli, jak to wygląda z perspektywy ofiary i czemu są winni. Powinni za karę siedzieć w szpitalu i patrzeć na ludzi po takich właśnie wypadkach - powiedział.

Polscy kierowcy mają na Słowacji fatalną opinię

Tragedią są zszokowani wszyscy mieszkańcy miejscowości Orawskie Podzamcze, w której mieszka rodzina Onczów. - To straszne, tego nie da się opisać - mówi reporterom kobieta, która znała Stafana Onczo od urodzenia. - Ukarać ich i do więzienia na całe życie - dodała inna mieszkanka Orawskiego Podzamcza. 

Jak się okazuje, Polacy są znani w okolicy z bardzo szybkiej i niebezpiecznej jazdy. To najczęściej osoby, które pracują z Austrii i na weekendy wracają do Polski. - Wszyscy Polacy są winni. Ja bym im pozwoliła jeździć 20 km/h. Oni jeżdżą po Słowacji jak wariaci - powiedziała jedna ze spotkanych kobiet.

Więcej o: