Aktorka chciała rozmawiać z Gowinem o uchodźcach, ten odjechał. Teraz wytyka mu błędy

"Wytłumaczę Panu, jak tłumaczę licealistom" - pisze w liście do Jarosława Gowina aktorka Alina Czyżewska. Po jego konferencji w Gliwicach chciała zapytać wicepremiera o kwestie uchodźców, jednak ten odjechał po krótkiej rozmowie.

Trwa kampania wyborcza, a czołowi politycy odwiedzają regiony, w których promują kandydatów swoich partii do samorządów. W trasie jest m.in. wicepremier Jarosław Gowin, który w środę był w Gliwicach. Na konferencji deklarował wsparcie dla kandydatów swojej partii Porozumienie do tamtejszego samorządu. Konferencja prasowa nie poszła jednak w całości zgodnie z planem. 

Poza politykami i dziennikarzami na miejscu była aktorka Alina Czyżewska. Jak opisuje na Facebooku, po konferencji próbowała porozmawiać z nim o kwestii uchodźców i imigrantów. Jednak rozmowa była "krótka", wicepremier nie zgodził się na dłuższą dyskusję i odjechał - relacjonuje Czyżewska. Aktorka jest zaangażowana w sprawy uchodźców. Przez kilka tygodni pomagała ludziom przybywającym na grecką wyspę Lesbos.   

Ponieważ nie mogła dłużej porozmawiać z wicepremierem, Czyżewska napisała do niego otwarty list, który opublikowała na Facebooku. Wytyka w nim błędne stwierdzenia, które miały paść ze strony Gowina w krótkiej wymianie zdań. 

"Powiedział Pan, że 'przecież' nie możemy przyjąć tych milionów uchodźców - z naciskiem na to, że to są jakieś naprawdę przygniatające miliony" - pisze aktorka. I przytacza dane agendy ONZ, z których wynika, że nie można mówić o "milionach" uchodźców w ostatnich latach. Rzeczywiście w samym 2015 roku do Europy przybył około milion ludzi, jednak od tego czasu liczba przybyłych spada i w sumie nie przekroczyła kolejnego miliona. 

"Dać Panu numer do Franka? Zamordowali mu rodziców"

Czyżewska zwraca uwagę, że przyjęcie zadeklarowanych przez poprzedni rząd 7 tys. osób oznaczałoby mniej więcej jedną rodzinę na gminę. "Serio przerasta nas to? To słaba ta Polska, oj słaba... Nas na Bliskim Wschodzie podczas II wojny przyjmowano, mojego pradziadka na przykład. Pewnie i kogoś z Pana rodziny" - pisze aktorka. Dodaje, że z Polski do krajów UE wyemigrowała 2,5 mln osób. "I co, 'zalali' oni Europę? Bo 2 miliony w skali Europy to naprawdę niedużo, panie Jarku" - czytamy w liście. 

Aktorka krytykuje też słowa o tym, że "w Afryce nie ma wojen i jest bezpiecznie, więc (osoby stamtąd - red.) to nie uchodźcy". "Rozumiem, że nie jest Pan ministrem spraw zagranicznych, ale jednak błagam! Jako człowiek na takim stanowisku powinien Pan wiedzieć o świecie więcej niż pierwsza lepsza aktorka z prowincji spotkana przypadkiem na gliwickim rynku" - czytamy w liście. Czyżewska podkreśla, że po pierwsze w niektórych państwach Afryki trwają wojny. "Proszę pogooglać np., Kamerun. Dać Panu numer do Franka? Zamordowali mu rodziców i 6-letniego brata" - pisze. Po drugie aktorka zwraca uwagę, że w prawnej definicji uchodźcy nie ma mowy o wojnie, lecz o prześladowaniu. 

Jak zaczęłam Panu wymieniać kraje, w których JEST wojna, i skąd uciekają ci ludzie, zaskoczył mnie Pan argumentem, którym posługują się licealiści, że młodzi mężczyźni nie powinni stamtąd uciekać, tylko walczyć o swój kraj. Licealistom wybaczam ignorancję, ale Panu? Panie Jarosławie! Litości! OK, wytłumaczę Panu, jak tłumaczę licealistom

- pisze Czyżewska i opisuje historię Syryjczyka, który w swoim kraju mógł trafić do armii, więzienia, lub bojówki, oraz mężczyzny z Kongo, którego ojciec zginał na antyrządowym proteście. "Jakie rady ma Pan dla Jonatana? Jak walczyć o swój kraj? Dam Panu numer, przekaże Mu Pan?" - pyta wicepremiera.

Pod koniec listu aktorka zaprosiła Gowina do wspólnego wyjazdu do obozu dla uchodźców w Grecji. "Pozna Pan osobiście uchodźców z obozu Moria, będzie Pan mógł udzielić im dobrych rad, posłuchamy ich historii. (...) Zobaczymy czy są straszni i oceni Pan, czy powody ich przybycia do Europy są zadowalające" - pisze.

W 2015 rok przed wyborami parlamentarnymi Gowin kilkakrotnie udzielał antyimigranckich i antyuchodźczych wypowiedzi w mediach. W rozmowie z Radiem Kraków mówił, że "wyznawcy islamu się nie asymilują" i będą "roznosić po krajach Europy zachodniej zarazę terroryzmu". "Protestuję przeciwko używania słowa uchodźcy, bo większość z tych ludzi to imigranci ekonomiczni" - mówił z kolei w rozmowie z "Polska The Times".

"Ona miała plan ośmieszyć mnie i moją konferencję"

Działanie aktorki skrytykował na Twitterze polityk Porozumienia Petros Tovmasyan. Jest on jednym z kandydatów do Rady Miasta, których tego dnia wspierał wicepremier. Tovmasyan zapewnił, że Gowin pojechał na kolejne spotkanie, a to on sam zdecydował o zablokowaniu pytań od aktorki.

"Alina niestety kłamie, Wicepremier stamtąd jechał na następne ważne spotkanie, ja jako organizator zablokowałem jej pytania" - napisał na Twitterze. Dodał też, że "stosunek Gowina do imigrantów niech opisują czyny, przyjechał aby wesprzeć imigranta, startującego do rady miasta". Tovmasyan ma na myśli siebie samego - polityk i przedsiębiorca urodził się w Armenii. 

W innym wpisie Petros zarzuca, że aktorka "miała plan ośmieszyć" konferencję prasową. "Przyjaźniliśmy się z Aliną, wielokrotnie jej pomagałem, także w kwestiach imigrantów, wielokrotnie jej tu na Twitterze broniłem, przyjechała na konferencję z nami i rozmawialiśmy jak zawsze, jak przyjaciele, ale ona miała plan, ośmieszyć mnie i moją konferencję przez kłamstwa" - napisał.