Jacek Międlar wzywał do "żniw" na Żydach. Prokuratura: Korzystał z wolności słowa

Jacek Międlar nie stanie przed sądem za "publiczne znieważanie grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej". Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście odmówiła wszczęcia postępowania.

Zdaniem prokuratury, wszczęcie postępowania wobec Jacka Międlara w tej sprawei naruszałoby wolność słowa - informuje portal Jewish.pl.

W lipcu Jacek Międlar w felietonie opublikowanym na swojej stronie internetowej nazwał Żydów "kąkolem", a następnie wezwał czytelników do żniw. "Dość tego! Czas na żniwa. Czas oddzielić kąkol od pszenicy. Przeproście za antypolonizm i wynoście się z Polski!" - napisał były ksiądz.

Felieton Międlara był odpowiedzią na artykuł Katarzyny Markusz, opublikowany na portalu Jewish.pl z okazji rocznicy zbrodni w Jedwabnem. Autorka napisała, zgodnie z wynikami śledztwa IPN z 2002 roku, że sprawcami tej zbrodni byli "Polacy, mieszkańcy tej miejscowości, sąsiedzi".

Oburzony artykułem Międlar stwierdził, że "nasi przodkowie narażali się na śmierć, żeby ratować wasze koszerne tyłki", a także że "na polskiej, bohaterskiej krwi, powyrastał taki kąkol jak wy".

Były ksiądz próbował też zaprzeczać prawdzie historycznej. "Katarzyno Markusz (wybacz, ale nie znam twojego właściwego nazwiska), czyżbyś była w posiadaniu jakichś tajemnych dowodów potwierdzających żydo-jedwabieńską narrację, o których nam, gojom, nie wiadomo?" - napisał Międlar.

Jacek Międlar nie stanie przed sądem. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania

W związku z felietonem Międlara w sierpniu do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. 19 września prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Portal Jewish.pl dotarł do fragmentów uzasadnienia tej decyzji. Prokurator Hanna Stachowicz powołała się w nim na wolność słowa i prawo do wyrażania swoich poglądów. Jej zdaniem felieton Międlara był "wyrażeniem osobistego sprzeciwu wobec wypowiedzi i postrzegania historii przez dziennikarkę"

W niniejszej sprawie należy pamiętać, że użytkownik Jacek Międlar wypowiadając się na stronie internetowej korzystał z prawa do wyrażenia swoich poglądów, wolności słowa. (...) Zasada swobody wypowiedzi stanowi jeden z zasadniczych filarów społeczeństwa demokratycznego.

- napisała prokurator Hanna Stachowicz. Dodała, że swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się wyłącznie do poglądów, które są "uważane za nieobraźliwe lub neutralne, lecz odnosi się także do tych, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub części społeczeństwa".

Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości na inne poglądy, bez których nie istnieje demokratyczne społeczeństwo

- stwierdziła prokurator.

Kim jest Jacek Międlar?

Jacek Międlar do 2016 roku był księdzem, duszpasterzem narodowców. Sam odszedł z zakonu po tym, jak przełożeni przenosili go z parafii do parafii i nałożyli na niego zakaz wystąpień publicznych. Międlar znany jest z kontrowersyjnych poglądów. Z jego ust wielokrotnie padały antysemickie wypowiedzi. W lutym Jacek Międlar został skazany prawomocnym wyrokiem za znieważenie posłanki Joanny Scheuring-Wielgus na Twitterze. "Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?" - napisał o posłance.

W prokuraturze toczy się postępowanie w sprawie innych słów Międlara. Dotyczy szerzenia mowy nienawiści wobec Żydów, której były ksiądz miał się dopuścić podczas kazania z okazji 82. rocznicy powstania ONR w Białymstoku w kwietniu 2016 roku.

'Trzeba mieć nie po kolei we łbie'. Pokazaliśmy kombatantom reportaż 'Superwizjera' o polskich neonazistach