W Ostrołęce nie zobaczą "Kleru". Miejskie kino podlega prezydentowi - katechecie

W kinie Jantar w Ostrołęce najprawdopodobniej nie będzie pokazów filmu "Kler" - informuje lokalny serwis moja-ostroleka.pl. Wcześniej ta sama instytucja wstrzymywała projekcję "50 twarzy Greya" i "Pokłosia".

28 września do kin wejdzie głośny film Wojciecha Smarzowskiego "Kler". Obraz przedstawi polskie duchowieństwo w bardzo niekorzystnym świetle, dlatego nie wszystkim się podoba.

Filmu nie obejrzą w swoim mieście mieszkańcy Ostrołęki - jedyne lokalne kino nieoficjalnie informuje, że nie będzie wyświetlać "Kleru". Skąd taka arbitralna decyzja? Odpowiedzi należy szukać w poprzednim wstrzymanym seansie. "50 twarzy Greya" zablokowano przez właściciela kina Jantar - Ostrołęckie Centrum Kultury. Dyrektor OCK początkowo nabrał wody w usta, później zrzucił odpowiedzialność na dystrybutora, aż w końcu przyznał, że kłamał, iż to wymagania dystrybutora były powodem, aby filmu nie wyświetlać.

Miasto katechety

Z informacji przekazanych serwisowi moja-ostroleka.pl wynika, że decyzję już podjęto. "Pani poinformowała mnie, że filmu w naszym kinie nie będzie można wcale zobaczyć" - podaje czytelnik. Dyrekcja kina Jantar nie znalazła czasu, by odpowiedzieć na pytania w tej sprawie. Jak wynika z komentarzy pod artykułem, w ostrołęckim kinie nie wyświetlano też filmu "Pokłosie".

Sprawa "50 twarzy Greya" otarła się o obrady komisji kultury, dziedzictwa narodowego i promocji, gdzie głos zabierał m.in. wiceprezydent miasta. Z kolei Ostrołęckie Centrum Kultury jest instytucją podległą prezydentowi Januszowi Kotowskiemu - członkowi PiS, teologowi i absolwentowi Akademii Teologii Katolickiej. Przed laty Kotowski pracował też jako katecheta. Z kolei patronem miasta jest Jan Paweł II - przypomina WP.pl

Cenzura w TVP

"Kler" jeszcze przed premierą wzbudza bardzo wiele emocji. Film miał otrzymać nagrodę Złotego Klakiera podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. W ostatniej chwili nagroda została jednak odwołana przez Radio Gdańsk, które jest sponsorem nagrody.

Gdy Wojciech Smarzowski odbierał nagrodę publiczności, pozwolił sobie na złośliwość. – Nie ma co tyle klaskać, bo jeszcze ktoś policzy - nawiązał do nagrody Radia Gdańsk. Z kolei, gdy odbierał nagrodę specjalną, zażartował: – Ja tak w tej swojej pysze myślałem, że tym razem nagrodę wręczy mi prezes TVP.

Gala była transmitowana w Telewizji Polskiej z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem i żart o prezesie TVP został zwyczajnie wycięty.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ