Sąd miał wydać wyrok ws. odszkodowania dla ofiary księdza. Odroczył sprawę

Sąd Apelacyjny nie wydał wyroku ws. odszkodowania dla ofiary księdza Romana B. Zakon, do którego należy pedofil odwołał się od wyroku, nakazującego zapłatę poszkodowanej odszkodowania w wysokości miliona złotych.

Ofiara księdza pedofila pozwała Towarzystwo Chrystusowe i Dom Zakonny Towarzystwa Chrystusowego. Zakonnicy - jak opisywała "Wyborcza" - podnosili, że ksiądz Roman B. "realizował cel osobisty", więc - mówiąc krótko - nie mogą odpowiadać za jego czyny. Sąd jednak ustalił, że temu księdzu powierzano duszpasterstwo młodzieży. To otworzyło drogę do precedensowego wyroku, z którym jednak nie zgadzają się duchowni.

Towarzystwo odwołało się od wyroku i w czwartek swoją decyzję miał ogłosić poznański Sąd Apelacyjny. Tak się jednak nie stało. Jak podaje Polsat News, sąd odroczył wydanie wyroku w sprawie do 2 października. 

Przed budynkiem sądu zebrała się grupa manifestująca wsparcie dla pokrzywdzonej. Ich zdaniem, jeśli dojdzie do kasacji wyroku i sprawa trafi do Sądu Najwyższego, hierarchowie kościelni "bez wątpienia" będą wywierać bardzo duże naciski.  

Wyrok sądu pierwszej instancji

Sędzia w uzasadnieniu wyroku, który zapadł w styczniu, a do którego dotarła "Wyborcza", przekonywała, że ksiądz podlega zwierzchnikom przy wykonywaniu swoich obowiązków. Zwrócono uwagę na to, że w kontakcie z poszkodowaną (miała wówczas 13-14 lat) ksiądz Roman wykorzystał swoją funkcję - poznał ofiarę na lekcjach religii, zapraszał ją na plebanię, przed rodzicami występował jako ksiądz.

Sędzia poddała też w wątpliwość sposób, w jaki chrystusowcy weryfikują swoich kandydatów. Z opinii biegłych wynika, że "czynności polegające na kontaktach z młodzieżą parafialną zostały powierzone osobie, u której rozpoznano zaburzenia preferencji seksualnych (popęd ukierunkowany pedofilnie)" i "stwierdzono cechy osobowości nieprawidłowej".

Ponadto w uzasadnieniu wyroku sędzia podnosiła, że w chwili wydawania wyroku ksiądz nadal był członkiem zgromadzenia zakonnego i nie zakończono wobec niego postępowania majątkowego. Co więcej, jest na utrzymaniu Towarzystwa Chrystusowców i nie ma własnego majątku.

Sprawę księdza Romana szeroko opisała na łamach "Gazety Wyborczej" Justyna Kopińska. Reportaż znajdziesz na stronie "Dużego Formatu" >>>

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Więcej o: