Na zgubionym telefonie był seks z 12-latką. Należał do Jacka P., skazanego za zabójstwo i gwałt

Jacek P. w 1987 roku zgwałcił i zabił 17-letnią dziewczynę, która wieczorem wracała do bursy. Po 25 latach wyszedł z więzienia, ale - jak się okazuje - nie przeszedł resocjalizacji. Przypadkiem, przez zgubiony telefon, okazało się, że wykorzystywał 12-latkę.

Przypadkowy znalazca telefonu przejrzał jego zawartość i znalazł tam film, przedstawiający mężczyznę uprawiającego seks z dziewczynką. Telefon przekazał policjantom, którzy ustalili, że telefon należy do Jacka P. - podaje "Dziennik Wschodni"

52-latek z Hrubieszowa usłyszał szereg zarzutów, w tym obcowania płciowego z małoletnią, rejestrowania i przechowywania treści pedofilskich, gróźb i szantażowania dziewczynki oraz posiadania marihuany, którą miał częstować swoją ofiarę.

Funkcjonariusze zidentyfikowali też 12-letnią dziewczynkę. Ta ufała mężczyźnie i sama przychodziła do jego domu, gdzie była wykorzystywana. 12-latka przebywa w domu dziecka, gdzie trafiła jeszcze przed zatrzymaniem Jacka P.

52-latek jest recydywistą. 30 lat temu trafił do więzienia za gwałt i morderstwo 17-latki. Młoda dziewczyna wracała do bursy, gdy spotkał ją Jacek P., krótko po tym jak pokłócił się z matką. Zaciągnął Martę na boisko szkolne, a gdy się broniła - uderzał głową w betonowy blok, aż straciła przytomność. Następnie zgwałcił i rozebraną zostawił na mrozie. Jak relacjonuje "Kurier Lubelski" prokurator domagał się dla Jacka P. kary śmierci, ponieważ uważał, że w przypadku mężczyzny nie ma szans na resocjalizację. Ostatecznie trafił za kraty na 25 lat i wyszedł kilka lat temu.

Mężczyzna przyznał się do części zarzutów. Grozi mu 12 lat więzienia.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ