W Zielonej Górze pojawił się napis "I love Zielona". Gdzie podziała się "Góra"? Zabrakło pieniędzy

Przy Palmiarni w Zielonej Górze miał pojawić się napis "Zielona Góra". Pojawił się inny - "I love Zielona". Czemu bez "Góry"? Magistrat tłumaczy, że nie wystarczyło pieniędzy.

Hasło "Zielona Góra" wybrali mieszkańcy w ramach budżetu obywatelskiego w Zielonej Górze. Pomysłodawcą jest Paweł Maciejewski, działacz Kukiz'15. Za pomysłem zagłosowało 1,5 tys. mieszkańców. Napis miał pojawić się obok Palmiarni. Lokalny portal zielonanews.pl pisał: "Będziemy jak Hollywood".

Zielona Góra. Zabrakło pieniędzy na cały napis

Każda litera napisu "Zielona Góra" miała mierzyć między 1,5 a 2 m wysokości, według założenia napis miał być podświetlany od spodu. Jak informuje zielonogórska "Gazeta Wyborcza" hasło w nieco innej formie pojawiło się obok Palmiarni po półtora roku. Litery układają się w "I love Zielona" ("love" czyli "kocham" symbolizowane jest przez liść w kształcie serca).

Skąd nieoczekiwana zmiana koncepcji? Okazuje się, że na "Górę" zabrakło pieniędzy. - Musieliśmy zmieścić się w 150 tys. zł, a przy dodatkowych literach koszty byłyby zdecydowanie większe i byśmy tę kwotę przekroczyli - mówi "Wyborczej" Paweł Urbański, dyrektor miejskiego departamentu inwestycji.

Pomysłodawca napisu twierdzi, że powinien on zostać poprawiony. Zwraca uwagę na fakt, że właśnie na napis "Zielona Góra" głosowali mieszkańcy, a nie na "I love Zielona". - To nie jest projekt zatwierdzony przeze mnie ani wybrany przez mieszkańców. Dlaczego nie ma pełnej nazwy miasta? Kto to zatwierdził? - żali się w "Wyborczej" Maciejewski.

Polska widziana z zagranicy. Jak zachodnie media opisują nasz kraj?

Więcej o: