Umorzone śledztwo ws. bicia kobiet na Marszu Niepodległości. RMF: Śledczy nawet nie dotarli do podejrzanych

Prokuratura nie zidentyfikowała osób, które atakowały kobiety podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości - podaje RMF FM. Nie przeszkodziło to prokuratorowi opisać ich intencji. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej odmówiła nam komentarza w tej sprawie.

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. pobicia grupy kobiet podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. Teraz radio RMF FM podało: śledczy podjęli taką decyzję mimo, że podejrzani nie zostali przesłuchani. Z informacji reporterów stacji wynika, że napastnicy nie zostali nawet zidentyfikowani.

Prokuratura umarza śledztwo ws. pobicia na Marszu Niepodległości

W uzasadnieniu prokuratura tłumaczyła, że "zachowania napastników nie były objęte umyślnością". Co więcej, śledczy uznali, że intencją nie było pobicie. Celem sprawców nie było spowodowanie skutku "w postaci narażenia pokrzywdzonych na utratę życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub naruszeniu czynności narządu powyżej siedmiu dni" - cytuje uzasadnienie RMF FM.

W jaki sposób prokuratura odgadła intencje napastników, nie rozmawiając z nimi? 

- To sprawa Prokuratury Okręgowej w Warszawie, nie komentujemy decyzji naszych kolegów - powiedziała portalowi Gazeta.pl prokurator Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z warszawską prokuraturą nie udało nam się skontaktować. Dziennikarz RMF FM podaje, że w prokuraturze warszawskiej usłyszał: "Jeśli ktoś nie godzi się z decyzją, może ją zaskarżyć".

Przemoc wobec kobiet na Marszu Niepodległości

11 listopada 2017 r. grupa kobiet, m.in. aktywistek Obywateli RP i Strajku Kobiet, rozwinęła wewnątrz tłumu transparenty z hasłem antyfaszystowskim.  Uczestnicy marszu szybko zaczęli na nie napierać i szarpać transparent. Po tym kobiety usiadły na jezdni przed mostem Poniatowskiego. Skandowały hasła takie jak: "nacjonalizm - to się leczy", "kobiety przeciw faszyzmowi".

Niektórzy z otaczających aktywistki mężczyzn rzucali wyzwiska, przekleństwa. Kilku - jeden w szaliku z krzyżem celtyckim - m.in. popychali siedzące kobiety. Niektóre osoby próbowały ich powstrzymać. W pewnym momencie kilku mężczyzn zaczęło mocniej szarpać aktywistki. Kobiety protestowały. 

Jedna po drugiej, kobiety zostały wyrwane z grupy i siłą odciągnięte na bok. Jedna z odciągniętych kobiet zdawała się tracić przytomność. "Przed mostem Poniatowskiego, przy pierwszych wieżyczkach od strony centrum, po prawej stronie, stoją nasze aktywistki. Nie ma tam żadnej policji, zaatakowali je faszyści. Jedną aktywistkę zabrało pogotowie, faszyści uderzyli ją w głowę." - napisali o sytuacji Obywatele RP.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Więcej o: