Dominika Arendt-Wittchen jak "Inka"? Tak przedstawia ją "Gazeta Polska" w dolnośląskim dodatku

Dominika Arendt-Wittchen, była pełnomocnik wojewody dolnośląskiego, która zasłynęła w ostatnich dniach spoliczkowaniem Magdaleny Klim stała się bohaterką artykułu w dolnośląskim dodatku "Gazety Polskiej". Tytuł tekstu jest parafrazą słów Danuty Siedzikówny, ps. "Inka"

Artykuł nt. Dominiki Arendt-Wittchen, byłej pełnomocnik wojewody dolnośląskiego, która w sobotę spoliczkowała protestującą kobietę to bardzo ładna laurka. "W środowiskach patriotycznych Wrocławia, a nawet całej Polski, działalność Dominiki Arendt-Wittchen jest doskonale znana" - czytamy. I dalej: "Pani Arendt-Wittchen jest zawsze tam, gdzie robi się coś pożytecznego, by utrwalić pamięć o polskich bohaterach". Spoliczkowanie autor artykułu określa jako "incydent", który "nie jest w stanie zatrzeć całego dobra, jakie przez lata działo się dzięki jej obecności".

Spoliczkowała kobietę. "Gazeta Polska": Zachowała się jak trzeba

Tekst pojawił się w dolnośląskim dodatku "Gazety Polskiej", "Zachowała się jak trzeba" to tytuł materiału. Słowa te to parafraza z Danuty Siedzikówny, ps. "Inka", działaczki Armii Krajowej skazanej w 1946 r. roku na śmierć. 18-letnia bohaterka bezpośrednio przed egzekucją napisała w liście do do sióstr Mikołajewskich w Gdańsku: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba".

Dziennikarz "Gazety Polskiej" uściśla, że "Zachowałaś się jak trzeba" podobnie jak "Zrobiłaś to, o czym marzyło około 10 mln naszych rodaków" to zdania broniących Arendt-Witchen "internautów". Internautów, dodajmy, całkowicie anonimowych. 

Sprawa tekstu jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Przeważają oczywiście głosy negatywne, wielu publicystów było przekonanych, że zdjęcia dolnośląskiego dodatku do "GP" nie są autentyczne. "Nie, proszę Państwa, to nie fałszywka. To część lokalnego wydania" - napisał Łukasz Warzecha. W kolejnym wpisie tekst nazwał "dnem".

Więcej o: