Prof. Gersdorf nie odpuszcza ws. Sądu Najwyższego. "Władza robi, co chce, a ja to, co muszę"

Małgorzata Gersdorf nie ustępuje w sprawie stanowiska w Sądzie Najwyższym. - Robię to, do czego się zobowiązywałam i przysięgałam. To nie są puste słowa - mówi.

W tym tygodniu w Monitorze Polskim pojawiły się obwieszczenia o wakatach w Sądzie Najwyższym oraz Naczelnym Sądzie Administracyjnym. W SN jest 11 wolnych stanowisk dla sędziów. Chodzi o osoby, które w myśl przepisów wprowadzonych przez PiS powinny przejść w stan spoczynku.

Małgorzata Gersdorf: Ja nie jestem bojownik

Jak powiedział reporterowi TVN24 minister Andrzej Dera z kancelarii prezydenta, jeden z wolnych etatów to ten pierwszej prezes Sądu Najwyższego. Tymczasem prof. Małgorzata Gersdorf cały czas zapewnia, że pozostaje na stanowisku.

Władza robi co chce, a ja robię to, co muszę. To, co jest zgodne z tym, do czego się zobowiązywałam i przysięgałam. To nie są puste słowa

- powiedziała w piątek. - Ja nie jestem bojownik, ja nie jestem powstaniec, wiec tego proszę ode mnie nie oczekiwać - dodała później.

Prof. Małgorzata Gersdorf stwierdziła też, że Dera "dziwnie tłumaczy przepisy konstytucji, ale już się przyzwyczailiśmy, że nie ma reguł w tej interpretacji".

Gersdorf zapewniła, że będzie przychodzić do pracy do 2020 r. - W obecnej sytuacji jestem pierwszym prezesem Sądu Najwyższego - powiedziała. Padło też pytanie, co zrobi, gdy pojawi się jej następca. - Zobaczymy. Na razie nie nie przychodzi - odparła.

Sąd Najwyższy zawiesił przepisy

Obwieszczenia o wakatach sędziowskich zostały opublikowane mimo tego, że na początku sierpnia Sąd Najwyższy wysłał do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej 5 pytań prejudycjalnych. Jednocześnie SN zawiesił przepisy "odsyłające" sędziów w stan spoczynku.