Nowy Dwór. Rodzice stali w kolejkach, by... zapisać dzieci na obiady. "Czekali od czwartej"

Rok szkolny jeszcze nie ruszył, a pod placówką w Nowym Dworze Mazowieckim pojawiły się kolejki. Wywołały niemałe poruszenie, ponieważ trzeba było czekać, by... zapisać dzieci na obiady. Dyrektor placówki już skomentował sprawę.

O tym, że trzeba stać w kolejkach, by zapisać dzieci na obiady w Szkole Podstawowej nr 5 w Nowym Dworze Mazowieckim, napisała jedna z matek uczniów.

Ręce opadają... Niestety, to nie jest kolejka za czymś spektakularnym... No, chyba że dla kogoś jest tym możliwość spożywania przez dziecko obiadu... Tak wyglądały dzisiejsze zapisy na obiady dla dzieci. Byli tacy, którzy pojawili się przed szkołą po czwartej... Większość około szóstej

- tak opisywała całe zdarzenie, załączając też zdjęcia kolejek. Dodała też, że trzeba było czekać ponad dwie godziny, by zapisać dziecko na obiad, a sama liczba możliwych do wykupienia obiadów jest ograniczona. Natomiast rodzice - według jej relacji - mieli gromadzić się pod budynkiem szkoły już o godzinie czwartej nad ranem.

"Wydajemy obiady dla 400 osób, 3 lata temu było ich 150"

Na sprawę zareagowała Agnieszka Siwek ze Stowarzyszenia Przyjaciół Piątki, która skupia rodziców i sympatyków SP nr 5 w Nowym Dworze Mazowieckim.

Jeszcze trzy lata temu obiadów nasza stołówka wydawała dla 150 osób. W tej chwili jest to już 400. Oprócz tego od ubiegłego roku wydawane są również śniadania dla dzieci z zerówek. Koszt obiadu z deserem i kompotem to 5 zł

- napisała Siwek, wskazując też, że obiady są gotowane w szkole, na miejscu, dzięki czemu tańsze.

W tym kontekście pojawił się też inny problem: szkoła w tej chwili liczy około 780 uczniów, a to oznacza, że około 300 z dzieci w ogóle jest pozbawionych możliwości skorzystania z obiadu.

Dyrektor szkoły: Winni są rodzice, później kolejek nie było

Z kolei dyrektor szkoły Jerzy Kowalik w rozmowie z Wirtualną Polską stwierdził, że kolejki wynikają z "postępowania rodziców". - Jeśli ktoś przyszedł później, o godzinie 12 czy 13, już tej kolejki nie było - powiedział i zaznaczył, że pierwsza wpłata za obiady i zapis na nie muszą być załatwione na miejscu.

Dyrektor placówki potwierdził też argumenty, które podnosiła przedstawicielka Stowarzyszenia Przyjaciół Piątki, że problemem jest nieprzystosowanie szkoły do tak wielu uczniów i po prostu warunki nie pozwalają na to, by gotować dla większej liczby dzieci.

Choć Siwek mówiła, że obiady w szkole w Nowym Dworze Mazowieckim kosztują 5 zł, dyrektor SP nr 5. w rozmowie z WP stwierdził, że jest to 4,5 zł, co kilka razy powtórzył. Rodzice w rozmowie z Gazeta.pl wskazują, że odrobinę się pomylił, o wspomniane 50 groszy.

Pojawia się też inny wątek: według części rodziców, którzy pisali pod postem na Facebooku, jeszcze przed godz. 11 wyczerpano limit zapisów na obiady.