Wtapiają się w tłum w nowym miejscu i z nową tożsamością. Tak żyją polscy świadkowie koronni

Ich ochrona kosztuje państwo miliony złotych, a szczegóły dotyczące codziennego życia są znane tylko nielicznym. Dotychczas w Polsce statusem świadka koronnego zostało objętych ponad sto osób, obecnie ponad osiemdziesięciu z nich korzysta z programu ochrony.

W pracy pojawia się nowy człowiek. Ma na imię Marek, niewiele o sobie mówi. Przyjechał z rodziną do miasta "za chlebem". Na próżno szukać o nim w sieci jakichkolwiek informacji. W wyszukiwarce nie pojawia się zupełnie nic, brak nawet zwykłego konta na portalu społecznościowym. Marek nie chodzi na imprezy firmowe i wspólne piwo po pracy, szczególnie te organizowane w centrum miasta.

Kiedyś przez przypadek przedstawia się innym imieniem, szybko obraca sytuację w żart i zmienia temat.

Marek to najprawdopodobniej po prostu zwykły introwertyk.

Ale może być również świadkiem koronnym, który pogrążył w przeszłości swoimi zeznaniami niebezpiecznych przestępców. I teraz się przed nimi ukrywa.

Miliony złotych na świadków koronnych

Jarosław Sokołowski ps. "Masa", Wiesław Czemer ps. "Kastor", Włodzimierz Celejewski. To tylko niektórzy z bardziej znanych polskich świadków koronnych.

Świadkiem koronnym może zostać osoba podejrzana o przestępstwo, najczęściej członek zorganizowanej grupy. Ujawnia prokuratorowi informacje, które mogą pomóc w wykryciu innych przestępstw i ich sprawców. Jeśli świadek okazuje się przydatny, wymiar sprawiedliwości oferuje mu wolność. Bywa to sporą zachętą, bo w przeciwnym wypadku taki przestępca trafiłby za kratki na co najmniej kilka lat.

Aby zostać świadkiem trzeba spełnić jednak kilka warunków: nie może być on m.in. sprawcą morderstwa, nie może być również byłym szefem gangu. A jeśli po wyjściu na wolność będzie dalej dopuszczać się przestępstw, postępowanie może zostać odwieszone i może trafić za kratki za nowe i dawne przewinienia.

2005 r., Łódź. Proces 'Ośmiornicy'2005 r., Łódź. Proces 'Ośmiornicy' Fot. Tomasz Stańczak /AG

Od 1998 roku (wtedy zaczęła obowiązywać w Polsce ustawa o ŚK) do 2014 r. w procesach wykorzystano zeznania 111 świadków koronnych. Ilu było ich w latach późniejszych? Prokuratura Krajowa nie odpowiedziała naszej redakcji na pytanie w tej sprawie.

Można jednak założyć, że nie przybyło ich zbyt wielu, bo w ostatnich latach nastąpił spory spadek. W 2014 r. zarejestrowano tylko jednego świadka, podobnie w 2013 r. Największy przyrost odnotowywano pod koniec lat 90. i na początku nowego stulecia. Szczyt przypadł na 2001 r. - wzrost o 23 osoby.

- W tej chwili nie ma tak wielkich grup przestępczych, w których jedna osoba byłaby na tyle przydatna, że mogłaby złamać wewnętrzną spójność takiej grupy - tłumaczy mi dr Wiesław Mądrzejowski, były wicedyrektor CBŚ, ekspert ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej.

- Sądy i prokuratury podchodzą z ostrożnością do świadków, bo praktyka wykazała, że ich prawdomówność czasem bywa wątpliwa. Zeznania muszą być obudowane szeregiem innych dowodów

- dodaje.

Świadek koronny, jeśli zechce, może skorzystać również z programu ochrony. Centralne Biuro Śledcze Policji poinformowało mnie, że korzysta z niego obecnie 83 świadków oraz 105 członków ich rodzin.

CBŚP nie zgadza się odpowiedzieć na pytanie dotyczące kosztów ochrony osób objętych programem, tłumacząc to "niejawnością informacji". Dostaję jednak potem dane dotyczące kosztów ponoszonych na zatrudnienie funkcjonariuszy i pracowników. W 2017 r. było to 14,7 mln zł.

Łatwo policzyć, że na jedną osobę objętą programem daje to ponad 6,5 tys. zł miesięcznie. A to przecież tylko część pieniędzy, które państwo wykłada, by zapewnić bezpieczeństwo przestępcom i ich rodzinom.

- Dobra ochrona kosztuje. Jeśli chce się być skutecznym, nie można jeździć polonezem i jednocześnie ścigać się z bmw - mówi nam chcący zachować anonimowość były naczelnik komórki zajmującej się ochroną świadków koronnych.

Nowe życie byłego przestępcy

Szczegóły dotyczące ochrony świadków są jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic w polskiej policji. "Nie widzimy możliwości przeprowadzenia przez pana rozmów zarówno z osobami chronionymi, jak również funkcjonariuszami lub pracownikami CBŚP zajmującymi się tą tematyką" - czytam w przesłanym do naszej redakcji e-mailu z  Centralnego Biura Śledczego Policji. Informacji muszę szukać w innych źródłach.

Na początku swojej współpracy z prokuraturą świadek jest obejmowany pomocą psychologiczną.

- Na sali sądowej musi stanąć oko w oko ze swoimi kumplami i powiedzieć, co zrobili. Byłem na takich rozprawach kilkukrotnie. W kierunku świadka leciały ze strony ławy oskarżonych ostre wulgaryzmy i groźby. Mówili, czego to z nim nie zrobią. Sędzia musiał interweniować

- mówi dr Mądrzejowski.

Jarosław Sokołowski 'Masa' zeznaje przed sądemJarosław Sokołowski 'Masa' zeznaje przed sądem Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Prawo pozwala na różne formy ochrony świadka koronnego. Może ona polegać m.in. na stałej lub czasowej obecności policjantów przy świadku. Jak mówią nasi rozmówcy, w praktyce nie zdarza się, by policjanci mieszkali ze świadkiem koronnym lub obserwowali go całą dobę. - Świadek może po prostu alarmować policję, jeśli czuje zagrożenie i wydaje mu się, że "ktoś przy nim chodzi" - wyjaśnia ekspert. Świadek jest ściśle chroniony jedynie w wyjątkowych sytuacjach, czyli na przykład wtedy, kiedy jest transportowany na salę rozpraw.

Przed rozpoczęciem nowego życia były przestępca dostaje od policjantów szereg instrukcji. Ich treść nie jest ujawniana, jednak z rozmów z byłymi funkcjonariuszami i z treści rządowego rozporządzenia łatwo wywnioskować, co się w nich znajduje - świadek odcina się od dawnych znajomości, unika miejsc, w których może natknąć się na kogoś niewygodnego, nie udziela się na portalach społecznościowych, nie ściąga na siebie niepotrzebnie uwagi sąsiadów i otoczenia, a przede wszystkim dochowuje tajemnicy i nikomu nie mówi o swojej przeszłości.

Zderzenie z rzeczywistością

Świadkowi koronnemu wskazuje się bezpieczne miejsce do życia w innym mieście, gdzie przeprowadza się z rodziną. To kluczowa decyzja, bo od tego zależy powodzenie całego planu.

- Każdy kraj ma swoją specyfikę. Kiedy w Polsce ktoś pojawia się na osiedlu domków jednorodzinnych, nikt szczególnie nie docieka, kim jest nowy sąsiad – twierdzi insp. Leszek Kardaszyński, były naczelnik Zarządu Ochrony Świadka Koronnego. - Z kolei czeski szef ochrony mówił mi, że gdyby on umieścił świadka w domku jednorodzinnym na osiedlu, to wszyscy wokół pękaliby z ciekawości, skąd się wziął – dodaje.

Świadek dostaje dokumenty na nowe imię i nazwisko. Policja pomaga w umieszczeniu dzieci w szkole, a także w znalezieniu pracy dla świadka, jeśli jest taka konieczność. Policja może zadbać również o edukację byłego przestępcy, a także zaopiekować się osobą starszą lub chorą, którą musiał opuścić uciekając przed zagrożeniem. 

Były przestępca może również złożyć wniosek o comiesięczne wsparcie finansowe w wysokości średniej krajowej (obecnie to ok. 3,4 tys. zł netto). Dzieci dostają połowę mniej. Dla osoby, który nierzadko jest przyzwyczajona do wysokich standardów życia, bywa to bolesnym upadkiem.

Proces mafii pruszkowskiej, 2003 r.Proces mafii pruszkowskiej, 2003 r. Fot. Robert Kowalewski / AG

- Kiedyś jeden ze świadków opowiadał mi o swoim trybie życia, które prowadził jako przestępca: w poniedziałek odsypianie po weekendowej imprezie, wtorek i środa biznesy narkotykowe, a od czwartku znów balangi – wylicza insp. Leszek Kardaszyński.

- Po tym, jak ten mężczyzna został świadkiem, nagle musiał spędzać z rodziną większą część dnia, co wcześniej mu się przecież nie zdarzało. Nie umiał sobie z tym poradzić, dochodziło do awantur. Brakowało mu imprez, kasy, knajpianego blichtru. Przyszła proza życia, musiał utrzymać rodzinę za przeciętne pieniądze, chodzić na zakupy

– tłumaczy.

Dochodzi do tego fakt, że świadek stracił wielu przyjaciół, którzy byli dla niego jak rodzina. Zeznawał przecież przeciwko osobom, z którymi wspólnie się bawił, które były chrzestnymi jego dzieci.

Skruszony przestępca może zostać poddany operacji plastycznej, na co także pozwala prawo. Są to jednak sytuacje na tyle rzadkie, że nawet od samych lekarzy trudno dowiedzieć się czegoś więcej.

- Operacja plastyczna to dość szerokie pojęcie. Dochodziło np. do korekty przegrody nosowej lub usuwania charakterystycznych tatuaży, co miało utrudnić rozpoznanie takiej osoby. Nie było jednak operacji zmieniających wygląd całkowicie, nie wspominając już o odmładzaniu czy wypełnianiu botoksem

- mówi anonimowo były policyjny naczelnik.

Świadek może też działać w kwestii wyglądu na własną rękę - zmienić kolor włosów, zapuścić brodę, schudnąć, przytyć, zacząć nosić okulary lub soczewki.

Dzięki tym wszystkim zabiegom taka osoba z nową tożsamością i w nowym miejscu żyje względnie normalnie. -  Nie można z programu ochrony świadka koronnego zrobić drugiego zakładu karnego. Nadzór, kontrola i kontakt z funkcjonariuszem policji - jak najbardziej, ale ci ludzie muszą żyć własnym życiem. Im jest ciszej wokół takiego człowieka, tym lepiej, niczym nie powinien się wyróżniać – tłumaczy były naczelnik.

- Jest prawdopodobne, że osoba, która np. na co dzień pracuje ze świadkiem koronnym, nawet nie wie, z kim ma do czynienia. I o to w tym programie chodzi. Świadkowie koronni nie mogą być na garnuszku państwa, nie trzyma się ich w specjalnie wybudowanych ośrodkach, tylko są w społeczeństwie - wyjaśnia nasz rozmówca.

Kontakt z policją

Centralne Biuro Śledcze Policji nie ujawnia, ilu funkcjonariuszy odpowiada za ochronę jednego świadka. Wiadomo natomiast, że w przypadku kontaktów policjant-świadek również obowiązują bardzo surowe zasady.

- Funkcjonariusz uczestniczy w życiu świadka, jest jedną z najważniejszych osób, którym powierza się wszystkie tajemnice. Siłą rzeczy zawiązuje się pewna nić bliskości. Ważne jest, żeby policjant zachował w tych relacjach dystans

– zwraca uwagę insp. Leszek Kardaszyński.

Policja. Zdjęcie ilustracyjnePolicja. Zdjęcie ilustracyjne Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Dlatego świadek koronny nie wie, jak nazywa się policjant, zna jedynie jego pseudonim. Nie wie również, jaki stopień ma funkcjonariusz, czy ma żonę lub dzieci.

- Trzeba pamiętać, że to byli bandyci. Większość z nich nie wraca na drogę przestępstwa, ale część z nich nigdy do końca nie będzie zresocjalizowana. Ich wiedza powinna być na tyle zminimalizowana, że gdyby chcieli przejść na drugą stronę, nie wyrządziliby większej szkody – tłumaczy insp. Kardaszyński.

Wpadka świadka

Policjant i politolog dr Zbigniew Rau w 2001, 2009 i 2012 r. przeprowadził ankiety ze świadkami koronnymi, z których wynikało, że najbardziej doskwiera im niepewność przyszłości, ciągłe zagrożenie, a także brak pieniędzy, samotność i konieczność prowadzenia życia innego niż wcześniej. Nic dziwnego, że zdarzają się im potknięcia.

- Z czasem ci ludzie zapominają się, popełniają błędy, pokazują się w nieodpowiednich miejscach, starają się wrócić do starych znajomych - mówi nasz anonimowy rozmówca.

- Dochodziło do sytuacji, w których świadek został rozpoznany przez dawnych kolegów. To były przypadkowe spotkania, wywołujące spore zdziwienie obu stron. Gdy dochodzi do takich zetknięć, świadek jest szybko ewakuowany w inne miejsce

- dodaje.

- To są marginalne przypadki, zawsze jest takie ryzyko. Nagłe spotkanie może się zdarzyć wszędzie, nawet gdy przeniesie się takiego świadka na Alaskę – komentuje insp. Leszek Kardaszyński.

Wiadomo także, że na świadków w Polsce planowano zamachy. Funkcjonariuszom udało się je odpowiednio wcześniej udaremnić.

Nowy początek

Objęcie programem ochrony świadków nie jest dożywotnie. Kończy się wtedy, gdy ustaje zagrożenie, czyli np. wtedy, gdy członkowie grupy przestępczej już nie żyją lub odsiadują wieloletnie wyroki i istnieje niewielkie ryzyko zemsty.

Świadkiem koronnym jest się nawet przez kilkanaście lat, co często bywa efektem wieloletnich procesów toczących się w sprawach grup przestępczych. Znane są jednak i takie przypadki, gdy już po 3-4 latach ze świadka zdejmowano ochronę.

 - To były spore sukcesy. Człowiek, który w ramach programu uzyskał kwalifikacje, wykształcenie, teraz cieszy się szacunkiem w pracy, w środowisku. Do głowy nikomu nie przychodzi, że to był bandyta i świadek koronny – twierdzi insp. Leszek Kardaszyński.

Funkcjonariusze dobrze znają jednak historie świadków, u których pociąg do dawnych emocji był zbyt silny. Niektórzy świadkowie tęskniąc za poprzednim życiem wracają na drogę przestępstwa. Według danych Prokuratury Krajowej co najmniej trzech z nich zostało skazanych i trafiło do więzienia.

Pijany spowodował wypadek, z auta wypadł pasażer. Policja pokazuje film ku przestrodze

Więcej o: