"Rz": Misiewicz wpisany na listę dłużników, przez dług kolegi. Były rzecznik MON pisze o nagonce

Syndyk upadłego SKOK Wołomin stara się odzyskać część wierzytelności. Wśród dłużników - jak ustaliła "Rzeczpospolita" - był także... Bartłomiej Misiewicz. Były rzecznik MON, jako żyrant, był zobowiązany spłacić pożyczkę, jednak nie chciał tego zrobić. Ostatecznie pieniądze wyłożył drugi z żyrantów.

SKOK Wołomin upadł pod koniec 2014 roku, a syndyk, który zajmuje się zarządzaniem masy upadłościowej, ma pełne ręce roboty: musi odzyskać choć część z rekordowych 3 miliardów zobowiązań, zaciągniętych w parabanku. Jak ustaliła "Rzeczpospolita" na liście dłużników wobec SKOK Wołomin do niedawna widniał Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza.

"Bartłomiej Misiewicz nie chciał spłacić pożyczki zaciągniętej w parabanku przez kolegę. Misiewicz był żyrantem umowy, a uniki, by wywiązać się z umowy trwały ponad trzy lata. Pożyczkę spłacił dopiero drugi żyrant" - informuje "Rzeczpospolita".

Do sprawy odniósł się na Twitterze Bartłomiej Misiewicz, który stwierdził, że jego kolega "okazał się nierzetelny". "Sam miałem dwie pożyczki w SKOK, które w całości w 2016 r. spłaciłem. Wygląda mi to na zwykłą kontynuację nagonki" - wskazał.

Pożyczka w SKOK. Misiewicz na liście dłużników BIK

Dziennik podaje, że pożyczkę na 15 tys. zł wziął w 2013 roku w SKOK Wołomin Jakub G., kolega z czasów szkolnych Bartłomieja Misiewicza z Łomianek. G. miał dwóch żyrantów: Misiewicza i Michała Ł. Zobowiązanie miało być spłacone w półtora roku, do końca listopada 2014 r. SKOK nie odzyskał jednak żadnej z rat, a już w 2014 roku wzywał żyrantów do zapłaty.

Termin spłaty pożyczki G. minął tuż przed tym, jak Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła działalność SKOK Wołomin (później ogłoszono jego upadłość). Bartłomiej Misiewicz miał - jak podaje "Rz" - ignorować monity od syndyka, a we wrześniu 2016 roku sprawę skierowano do e-sądu w Lublinie. Jakub G. złożył jednak sprzeciw, a sprawa trafiła do normalnego sądu.

Ostatecznie jednak w 2017 roku Michał Ł. spłacił pożyczkę (razem z odsetkami i kosztami postępowania). Z kolei Bartłomiej Misiewicz został wpisany na listę dłużników Biura Informacji Kredytowej i pozostanie na niej jeszcze przez co najmniej cztery lata.