Wypadek autokaru w Leszczawie Dolnej. Kierowca usłyszał zarzut sprowadzenia katastrofy

Kierowcy autokaru, który w piątek uległ wypadkowi w Leszczawie Dolnej, prokuratura postawiła zarzuty. 42-letni Mykoła Ł. będzie odpowiadał za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym.

Do wypadku doszło w piątek około godz. 22 w Leszczawie Dolnej na Podkarpaciu. Autokar, którym jechała ukraińska wycieczka, spadł ze skarpy, wcześniej przebijając barierę energochłonną. W pojeździe były 54 osoby. Trzy z nich zginęły, a większość z pozostałych uczestników wyjazdu została ranna.

Tak jak zapowiadała w sobotę prokuratura, w niedzielę, po przesłuchaniu, postawiono zarzuty kierowcy, który wówczas prowadził autobus. 42-letni Mykoła Ł. usłyszał zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym - podaje Radio ZET, powołując się na informacje z prokuratury w Przemyślu.

Wypadek w Leszczawie Dolnej. Wstępna przyczyna: nadmierna prędkość

42-letni kierowca nie przyznał się do winy, natomiast wyraził żal i skruchę. Według wstępnych ustaleń śledczych przyczyną wypadku w Leszczawie Dolnej była nadmierna prędkość. Autobus poruszał się z prędkością 70-80 km/h w miejscu nazywanym zakrętem śmierci, gdzie często dochodzi do wypadków; dopuszczalna jest tam jazda 30 km/h.

Przesłuchanie 42-latka trwało ponad 4 godziny, a jego zeznania nie pokrywają się z tym, co ustalili biegli. Kierowca miał m.in. nie znać trasy i posługiwać się nawigacją.

Prokuratura ma wystąpić do sądu z wnioskiem o aresztowanie Mykoły Ł. na trzy miesiące.

O sprawie wypowiedział się na Twitterze szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin, który złożył kondolencje rodzinom ofiar i życzył szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim rannym.

Dziękuję też polskim władzom i naszym służbom konsularnym za ich zaangażowanie i pomoc - napisał minister Klimkin.
Więcej o: