Kierowca autobusu w Gdańsku chciał, by pasażerom było ciepło i nie zgasił silnika. Dostał grzywnę

Kierowca autobusu w Gdańsku nie chciał, by pasażerowie jechali wychłodzonym autobusem. Naskarżyła na niego kobieta, której przeszkadzał warkot silnika.

Kierowca autobusu w Gdańsku, jak sam tłumaczy, chciał dobrze. - Wszystko działo się w Sylwestra. Z pętli Żabianka miałem jakieś 10 minut do odjazdu. Oczywiście wiadomo, jak to jest zimą w nocy, było zimno - na mrozie świadomie silnika nie zgasiłem. Podeszła do mnie kobieta, która najpierw złożyła mi życzenia z okazji Nowego Roku, a następnie zapytała, czy wiem, że popełniłem wykroczenie - relacjonuje w serwisie trojmiasto.pl pan Paweł, kierowca autobusu. Dodatkowo kobieta miała go straszyć zwolnieniem z pracy. 

Gdańsk. Chciał, żeby pasażerom było ciepło, dostał 250 zł kary

Kierowca zapewnia, że chciał, by pasażerowie nie wsiadali do wychłodzonego autobusu. Przepisy jednak nakazują, by w razie postoju gasić silnik po minucie. Pan Paweł przekroczył ten czas. Kobieta, która zwróciła mu na to uwagę, zrobiła zdjęcie i się oddaliła. Kierowca nie spodziewał się, że historia będzie miała nieprzyjemny dla niego ciąg dalszy. Tymczasem w kwietniu kierowcy dostarczono wezwanie na komisariat. Policjanci poinformowali go o popełnieniu wykroczenia drogowego. 17 sierpnia trafił do niego sądowy wyrok. Suma grzywny z z kosztami sądowymi wyniosła 250 zł.

W Sylwestra przeszkadzał jej warkot silnika

Pan Paweł mówi, że zapłaci, nie rozumie jednak zachowania kobiety, która twierdziła, że budzi ją warkot silnika. I zwraca uwagę, że sytuacja miała miejsce tuż po północy w Sylwestra. - Wszędzie huczały petardy i biegali śpiewający ludzie. Jestem chyba pierwszym kierowcą autobusu w Polsce, który dostał wyrok za coś takiego - stwierdza.

Więcej o: