Po tragedii w Darłówku ratownik ostrzega przed "śmiertelnymi pułapkami w Bałtyku"

Po tragedii w Darłówku ratownik, który wydobył z wody ciało 11-letniej dziewczynki, opisuje: wystarczy kilka sekund, żeby Bałtyk wessał dziecko niczym "wielka wirówka".

Andrzej Stępkowski, szef WOPR Powiatu Sławieńskiego, tę akcję zapamięta prawdopodobnie do końca życia. To on podjął z wody ciało 11-letniej dziewczynki, która utonęła w Darłówku. W Bałtyku zginął też jej 13-letni brat, drugi - 14-letni - został wyłowiony niedługo po tym, jak dzieci porwała fala, ale niestety jego życia nie udało się uratować. 

Po akcji w Darłówku ratownik ostrzega

Stępkowski w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" ostrzega: morze, fale - to nie są żarty. Podkreśla, że dzieci nigdy nie powinny znaleźć się w wodzie przy falochronie. To miejsce określa krótko: "śmiertelna pułapka". 

- Tam fale bardzo mocno uderzają o głazy i się od nich odbijają, czy też cofają, powodując silny i bardzo mocny prąd wsteczny. (...) ludzie sobie nie zdają sprawy z obecności takich sił w Bałtyku, a wystarczy kilka sekund i dramat gotowy. To jest tak, jakby kogoś zaczęła nagle wciągać wielka wirówka. To duże uproszczenia, ale oddaje ono to, co też dzieje się w morzu - dzieli się swoją wiedzą ratownik. 

Podkreśla, że prąd wsteczny jest w stanie wciągnąć do wody każdego. Ominąć go może tylko bardzo doświadczona osoba, a i tak nie zawsze się to udaje. 

Szef WOPR radzi: pływać tylko na strzeżonych kąpieliskach, nie wschodzić do wody kiedy widzimy czerwoną flagę. I dodaje, że ludzie potrafią czasem zwyzywać ratowników, którzy zwrócą im uwagę. Zapominają, że z wodą nie ma żartów.

- Jeśli chcemy bezpiecznie wrócić z wakacji w komplecie, to wybierajmy kąpieliska strzeżone. Tam ratownicy mogą dobiec w ciągu kilkudziesięciu sekund i rozpocząć akcję ratunkową, która zazwyczaj kończy się sukcesem - podkreślał niedawno w rozmowie z Gazeta.pl Apoloniusz Kurylczyk, wiceprezes zachodniopomorskiego WOPR-u.

Piłeś? Nie wchodź do wody! Alkohol i woda to zabójcze połączenie

Więcej o:
Komentarze (52)
Po tragedii w Darłówku ratownik ostrzega przed "śmiertelnymi pułapkami w Bałtyku"
Zaloguj się
  • kmosb

    Oceniono 2 razy 0

    Przyroda sama eliminuje najsłabsze osobniki. Tak było, jest i będzie. W przypadku człowieka jest to brak logicznego myślenia.

  • monkaliza

    Oceniono 6 razy 6

    Mam 26 lat. Co roku w miejscowym jeziorem pływam kilometry. Zawsze z pomarańczową, ratowniczą bojką, która płynie spokojnie za mną. Nieobce mi jest nurkowanie i skoki do wody (na basenach, w warunkach kontrolowanych) - cenię sobie swój kręgosłup i nie skaczę byle gdzie. Ale o co chodzi. Uwielbiam kąpać się w wielkich falach. Mam 26 lat, kąpię się z bojką i w piance neoprenowej, która pozwala uniknąć szoku termicznego i bardzo poprawia bilans termiczny. Mam wiedzę "jak co działa" w takich falach. Ale i tak jestem świadoma ryzyka. Nie mam rodziny, dzieci. Myślę, że jestem jakoś tam przygotowana do kąpieli w takich warunkach. Ale tym co nie wiedzą powiem jak jest. Woda do bioder: idzie fala, zostaję przewrócona, masa piany wbija obija mnie o dno, po kilku, czasem kilkunastu sekundach (spokojnego) wstrzymania oddechu wypływam 15 m dalej. Podczas pobytu pod wodą 0 kontroli. Woda mną szarpie po prostu. Zasada nr 1: KĄPAĆ SIĘ Z DALA OD FALOCHRONÓW. Tam są takie dziury, że masakra. Fala uderza Tobą o falochron, tracisz przytomność i jest koniec. W tym roku widziałam coś takiego: wielkie fale (kąpieliska strzeżone były zamknięte więc 0 możliwości pomocy), a młody chłopak idzie po śliskich palach wbitych w wodę na jakieś 100 m w głąb morza. Gdzie przy 1/3 tych pali nie ma gruntu. O dziurach nawet nie wspominam. Jak zszedł z powrotem to poszłam z Nim do Jego Rodziców grzecznie wytłumaczyć. Chłopak 2 miesiące przed osiemnastką, pływa ledwo jak sam przyznał. I jeszcze. Kiedy kąpałam się w morzu, w tych falach, tak drodzy państwo, trafiłam na prąd wsteczny. Kiedy nie było fali miałam grunt pod stopami, ale dnem (do wysokości pasa woda tak lała się w morze, że nie mogłam zrobić kroku w stronę brzegu. Takie coś jak ktoś jest nieprzegotowany wywołuje panikę: bo ratownika nie ma... Ja pomagając sobie bojką łagodnym łukiem najpierw morze, potem wzdłuż plaży, potem do plaży opłynęłam i bez problemów wydostałam się na plażę. Ale nie było to miłe. Ani łatwe: pływanie w takich falach jest bardzo trudne, nawet z bojką. I wiem że jak standardowy Kowalski trafi w takie miejsce to jest koniec. Jak poczuje że nie może wypłynąć, że woda go wciąga (a on ledwo 2 baseny stojącej wody umie przepłynąć), to wiemy jak się kończy cała sprawa. Sama wchodzę w takie fale bo to jest frajda, cóż to prawda, ale ryzyko jest coorevskie. I nigdy nie wpuściła bym dzieci do tak wzburzonej wody. P.S. Ludzi nad Bałtykiem stać na goovniane materace, kółka i inne dmuchane rekiny, a zwykłej ratowniczej bojki z plastiku, na ramię, która naprawdę może uratować życie to prawie nikt nie ma.

  • herbalworld

    Oceniono 3 razy 1

    Nie przejmujmy się utonięciami.Jest to dobór naturalny, eliminacja ludzi głupich spośród populacji.Dzięki temu poprawia się pula genów populacji.
    Podobnie jest z wszelkimi innymi niebezpiecznymi ludzkimi czynnościami i zachowaniami.Tak długo jak ktoś ryzykuje tylko swoje życie, to powinien mieć do tego pełne prawo.Niestety życie to nieuleczalna choroba, która zawsze kończy się śmiercią.Nie znam nikogo, kto by żył wiecznie.

  • zgryz3

    Oceniono 5 razy 3

    Jak w pięćdziesiątych latach tonęło ponad tysiąc ludzi rocznie, tak tonie i dziś - tyle są warte wszelkie ostrzeżenia, pouczania, a zwłaszcza wymądrzania się komentatorów. No i powszechnego obowiązku uczenia przez szkoły pływania też jak nie było, tak nie ma. Za to są lekcje religii. Gdyby katatecheci uczyli czegoś konkretnego - np. pływania z egzaminem na końcu - nic bym przeciwko takim lekcjom nie miał.

  • Lama Ghandi

    Oceniono 3 razy 3

    Nie ostrzegają po tragedii tylko ostrzegali przed. Są na YT mawet filmy ostrzegające przed niebezpieczeństwem jakim jest morze.

  • Tomek Attomek

    Oceniono 6 razy 2

    Ale podstawa to umiejętność pływania a to nie jest domeną Polaków. Pływać - nie utrzymywać się na wodzie - umie pływać ten kto w ciągu 12 minut jest wstanie przepłynąć około 400 - 500 metrów. Ja w wieku 48 lat przepływam 625 a na basen chodzę w tej chwili rzadziej niż raz w tygodniu.

  • Jan Maj

    Oceniono 14 razy 14

    Zamiast lekcji religii dzieci od najmłodszych lat powinny uczyć się o zagrożeniach i sposobach radzenia sobie z nimi. Szkoła uczy wszystkiego i niczego, młodzież nie zna podstawowych gatunków zwierząt, właściwości roślin występujących w Polsce, zasad pierwszej pomocy. 80 lekcji/ rok x 8 lat = 640 lekcji ...640 zmarnowanych lekcji.

  • krajidiotow

    Oceniono 14 razy 8

    Nie bedziesz Polakowi mowil co mu wolno a czego nie! Wstali my z kolan dopiero co i sami wiemy lepiej!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX