Rybnik: pożar auta z 3-latkiem w środku. Ludzie zamiast pomóc, filmowali dramat

Pożar w Rybniku. Z niewiadomych przyczyn zapalił się samochód, w którym znajdował się 3-letni chłopiec. Policja krytykuje zachowanie gapiów.

Do dramatycznej sytuacji przy ul. Kadetów w Rybniku doszło wczoraj wieczorem. Rybnicka policja ok. godziny 19 dostała zgłoszenie o pożarze auta. Na miejscu, obok stojącej w płomieniach hondy, zastali 41-letniego mężczyznę oraz jego 3-letniego syna. Obaj byli poparzeni.

Pożar auta w Rybniku. Ojciec ratował dziecko

Funkcjonariusze udzielili im pomocy, na miejsce wezwano straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Straż ugasiła pożar, chłopiec został przetransportowany do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, z kolei ojca zawieziono karetką.

Na miejscu okazało się, że dziecko ma poparzone 50 proc. ciała, a ojciec dłonie - informuje tvn24.pl, powołując się na informacje z Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa w Katowicach. 

- Po rozległym i głębokim oparzeniu dziecko jest w stanie bardzo ciężkim, w śpiączce farmakologicznej - powiedział w rozmowie z portalem Ludwik Stołtny, kierownik oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Górnośląskiego centrum Zdrowia w Katowicach. Dodał, że leczenie będzie długotrwałe.

Jak ustalili policjanci, samochód stanął w płomieniach dosłownie chwilę po tym, jak kierowca wyszedł z samochodu. Prawdopodobnie chciał zrobić zakupy, w środku został jednak 3-latek. Ojciec, narażając życie, wyciągnął dziecko z pożaru.

"Prawie nikt nie chciał pomóc"

Dokładne przyczyny pożaru będą wyjaśniane. To, co w tej historii jest wyjątkowo smutne, to zachowanie świadków zdarzenia.

Niepokojący jest fakt, że prawie nikt nie chciał pomóc poszkodowanym pomimo, że na miejscu było wielu gapiów.  Część osób nagrywała tragedię telefonem zamiast podać pomocną dłoń

- czytamy w policyjnym komunikacie. - Apelujemy do mieszkańców o udzielanie pomocy w takich przypadkach. Pomaganie to nasz społeczny obowiązek - podkreślają policjanci. 

Jeśli widzimy pożar, wypadek lub inną sytuację zagrożenie życia, bezzwłocznie dzwońmy na numer alarmowy 112. 

Korytarz ratunkowy jest przeznaczony dla karetek. Nie blokuj go, bo sam możesz kiedyś potrzebować pomocy

Więcej o: