Wypadek w Energylandii. Nie żyje pracownik. Policja podaje szczegóły tragedii

Tragiczny wypadek w Energylandii. 37-letni pracownik parku rozrywki w Zatorze chciał podnieść telefon jednego z gości, wtedy uderzył w niego wagonik. - Słyszeliśmy huk i nagle kolejka stanęła - relacjonują świadkowie.

Do tragicznego wypadku na terenie parku rozrywki Energylandia w Zatorze doszło wczoraj ok. godz. 20.30. - Czekaliśmy w kolejce na hyperion. Słyszeliśmy huk i nagle kolejka stanęła, po czym pojawiły się karetki i straż - relacjonuje pani Kasia, którą cytuje TVN24.

Wypadek w Energylandii. "Mężczyzna leżał nieruchomo"

- Byłam świadkiem, jak mężczyzna leżał nieruchomo twarzą do ziemi pod zjeżdżalniami na ogrodzonym terenie. Zjeżdżalnie przestały pracować, ludzie na parkingu byli przerażeni - opisuje pani Milena.

- Jak stałam w kolejce to usłyszałam stuknięcie i zaraz jedna osoba przeskakiwała przez płot pewnie żeby wezwać pomoc - cytuje innego świadka "Gazeta Krakowska".

Park rozrywki w Zatorze w oświadczeniu potwierdził, że w wypadku zginął ich pracownik. 

Wczoraj około godziny 20.30 doszło do zdarzenia z udziałem naszego pracownika - uprawnionego serwisanta, który najprawdopodobniej chcąc pomóc któremuś z naszych klientów, wszedł po telefon komórkowy, który wypadł podczas przejazdu kolejki

- czytamy w komunikacie. Energylandia przypomina, że "na urządzeniu przy którym doszło do wypadku, obowiązuje absolutny zakaz korzystania i posiadania przy sobie telefonów komórkowych, jak i innych przedmiotów, które mogą wypaść podczas jazdy". Jak informuje park rozrywki,"zakaz ten przedstawiony jest w sposób czytelny (również wizualny) przy wejściu do urządzenia".

Park rozrywki w Zatorze. Prokuratura bada tragedię

Asp. sztab. Małgorzata Jurecka, rzecznik prasowy policji w Oświęcimiu w rozmowie z Gazeta.pl potwierdza, że zginał pracownik Energylandii, 37-letni mieszkaniec powiatu krakowskiego.

Pracownik zauważył, że jednej z osób, znajdujących się na rollercosterze, wypadł telefon komórkowy. Chciał go wyjąć spod tej konstrukcji, w tym momencie został uderzony jednym z wagoników. Miał na tyle poważne obrażenia, że mimo reanimacji zmarł 

- opisują policjanci. Sprawę badają teraz prokuratura oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Zdarzenie na razie traktowane jest jak nieszczęśliwy wypadek.

Korytarz ratunkowy jest przeznaczony dla karetek. Nie blokuj go, bo sam możesz kiedyś potrzebować pomocy