Świadkowie zawalenia wiaduktu w Genui: "Piorun uderzył w filar, to było jak koniec świata"

Przerażający huk, panika i chaos. Świadkowie we włoskich mediach relacjonują moment zawalenia wiaduktu w Genui. - Gruz spadł 20 metrów od mojego samochodu - mówi jeden z kierowców. Inni chwilę przed katastrofą widzieli uderzenie pioruna.

- Usłyszałem głośny huk, ludzie zaczęli uciekać. To była apokaliptyczna scena - mówi na antenie Sky Italia osoba, która widziała moment zawalenia się wiaduktu w Genui. Świadek twierdzi, że w momencie zawalenia się wiaduktu znajdowało się na nim ok. 8 samochodów.

W katastrofie wiaduktu zginęło co najmniej 30 osób, a wielu jest ciężko rannych. najnowszy bilans tragedii podał wicepremier Włoch i szef MSW Matteo Salvini.

Według wiceministra transportu Edoardo Rixiego, to nie jest ostateczny bilans katastrofy. - W grę wchodzi co najmniej 20 samochodów, uważamy więc, że liczba ofiar może się zwiększyć - powiedział minister.

Katastrofa wiaduktu w Genui. Świadkowie widzieli uderzenie pioruna

O dużym szczęściu może mówić Davide Ricci, kierowca, który również był świadkiem katastrofy. - Odłamki gruzu z wiaduktu spadły 20 metrów od mojego samochodu - stwierdził. Według niego jako pierwszy upaść mógł główny filar.

Świadkowie podkreślają, że tuż po zawaleniu w pobliżu wiaduktu był niewyobrażalny chaos. Wiele osób, które zatrzymały się przed wiaduktem, nie miały pojęcia, co tak naprawdę się wydarzyło. - Padał ciężki deszcz, byłam w samochodzie z moim mężem i synem, jechaliśmy do Ikei. Autostrada była zamknięta, myśleliśmy, że to z powodu zwykłego wypadku - relacjonuje jedna z kobiet, którą cytuje "La Stampa"

Włoski dziennik przytacza też relacje osób, które twierdzą, że tuż przed katastrofą w most uderzył piorun. - Było tuż po 11.30, kiedy zobaczyliśmy uderzenie pioruna, następnie widzieliśmy, jak wiadukt się zapada - opowiedział Pietro M. all’Ansa.

Katastrofa wiaduktu w Genui. Trwa akcja ratunkowa

W katastrofie wiaduktu na przedmieściach Genui zginęło co najmniej 30 osób. Zawalił się ponad stumetrowy odcinek wiaduktu na autostradzie. Trwa akcja ratunkowa.
Biorą w niej udział ekipy straży pożarnej z ciężkim sprzętem, psami i helikoptery. Z rumowiska wydobywani są zabici i ranni.

Do szpitali przewieziono dotychczas 6 osób w stanie ciężkim. Pięcioro dalszych hospitalizowanych odniosło nieco lżejsze obrażenia. Naoczni świadkowie mówią, że wiadukt runął, gdy uderzył w niego piorun.

O 10:35 piorun uderzył w podstawę filara. Zaraz potem beton zaczął się kruszyć i wiadukt runął. To było jak koniec świata. Widzieliśmy jak konstrukcja ustępuje, a potem spada pierwsza ciężarówka

- opowiada zszokowana czteroosobowa rodzina. Być może - jak zauważa dziennik "La Repubblica", to wskazówka dla śledczych do ustalenia przyczyn tragedii.

Wiadukt zbudowany został w 1967 roku. Liczy 1200 metrów i wznosi się na filarach na wysokości 90 metrów. Runął odcinek nad rzeką Polcevera tuż obok osiedla mieszkaniowego. Eksperci wskazują, że z powodu degradacji materiałów budowlanych wiadukt powinien być już dawno zamknięty.

Więcej o: