Burmistrz Golczewa przyjechał pijany do pracy? Zaprzecza: "Byłem trzeźwy jak świnia"

Burmistrz Golczewa Andrzej Danieluk miał po pijanemu przyjechać służbowym autem do pracy. Tak twierdzi m.in. jego zastępca. Szef golczewskiego magistratu broni się, twierdząc, że to "akcja zdyskredytowania go w opinii publicznej" i odwołuje swojego podwładnego.

Sprawę burmistrza Golczewa Andrzeja Danieluka, który w czwartek miał przyjechać służbowym autem do urzędu miasta opisuje portal kamienskie.info. Według relacji Lecha Ferdynusa, zastępcy burmistrza, Danieluk chciał wziąć urlop, ale Ferdynus nie podpisał stosownego dokumentu, więc nie był to jego dzień wolny.

Golczewo. Pijany burmistrz miał przyjechać do urzędu

Na nagraniu opublikowanym przez portal widzimy jak zastępca burmistrza Golczewa idzie za swoim szefem. - Dzisiaj był w pracy i wygląda tak, jak wygląda, jest pijany - stwierdza Ferdynus.

 

"Trzeźwy jak świnia"

W końcu burmistrz schował się w mieszkaniu znajomego. Pod wskazany adres pojechali funkcjonariusze policji. - Policja w Golczewie dostała zgłoszenie o mężczyźnie, który jest pod wpływem alkoholu i chce wsiąść do samochodu. Policjanci po udaniu się na miejsce już go nie zastali przy samochodzie, ale dostali informację, że może przebywać u kolegi i tam się udali - mówi w rozmowie z TVN24 asp. sztab. Anna Gembala z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Na nagraniu portalu kamienskie.info można usłyszeć, jak Danieluk mówi do policjantów: - Siedem czy osiem osób widziało, jak przyjechałem do pracy. Byłem trzeźwy jak świnia. Burmistrz przyznał, że "wypił flaszkę", ale już po wyjściu z urzędu.

"Akcja zdyskredytowania mnie"

Alkomat wykazał 2,5 promila w wydychanym powietrzu. Burmistrz wydał tej sprawie oświadczenie. "Podczas urlopu wypoczynkowego została przygotowana akcja zdyskredytowania mnie w opinii publicznej" - napisał Danieluk, informując jednocześnie, że z powodu utraty zaufania odwołał z funkcji swojego zastępce.

O tym czy, a jeśli tak, to jakie zarzuty zostaną postawione burmistrzowi Golczewa zdecyduje teraz prokuratura.

Kto w Warszawie, kto w Krakowie? Prezes PiS zaprezentował kandydatów na prezydentów dużych miast

Więcej o: