Kora nie żyje. Wspomina ją Andrzej Duda. "Wychowaliśmy się na Maanamie, zwłaszcza w Krakowie"

Kora Jackowska, wokalistka zespołu Maanam, zmarła w sobotę rano po ciężkiej chorobie. Artystka miała 67 lat. Wspominają ją przyjaciele i politycy, w tym prezydent Andrzej Duda.

Kora zmarła w swoim domu w Bliżowie na Roztoczu. Jej mąż Kamil Sipowicz poinformował, że była w otoczeniu bliskich i przyjaciół. Kora była artystką polskiego rocka, wokalistką i autorką tekstów, wydawanych też jako zbiory wierszy, solistką zespołu Maanam w latach 1976-2008.

Korę wspominali dziś jej przyjaciele, a także politycy i dziennikarze. "Była wielką, charyzmatyczną wokalistką" - napisał Lech Wałęsa. Artystkę wspominał na Twitterze także prezydent Andrzej Duda. "Odejście Olgi Jackowskiej (Kory) dla wielu ludzi mojego pokolenia, w tym dla mnie, oznacza symboliczny koniec jakiejś epoki" - napisał. "Wychowaliśmy się na Maanamie, zwłaszcza w Krakowie. To były nasze pierwsze tańce, pierwsze miłości. Szanowna Pani Olgo, dziękujemy. Pamiętamy!" - dodał prezydent. 

"Wyjątkowa kobieta, żona, matka"

Kamil Sipowicz żegnał żonę we wpisie na jej oficjalnej stronie na Facebooku. Napisał, że była "wielką artystką, piosenkarką, poetką, malarką. Wyjątkową kobietą, żoną, matką, babcią, przyjaciółką. Ikoną wolności. Zawsze bezkompromisowa w dążeniu do prawdy. Zaangażowana w ruch hipisowski, w działalność pierwszej Solidarności, w budowę demokracji i ruchy kobiece".

Sipowicz wyznaje, że po pięciu latach zmagań z rakiem "ostatni miesiąc był bardzo trudny" i dziękuje bliskim, lekarzom, pielęgniarkom i opiekunom, którzy byli zaangażowani w pomoc artystce. "Kora dawała ludziom miłość i otoczona była miłością. Zawsze będziemy ją kochać" - kończy.

Muniek Staszczyk wspomina Korę: Była pod każdym względem fantastyczna. Trudno było nie być pod jej wrażeniem