Sinice w Bałtyku to problem dla właścicieli pensjonatów. "Dzwonią przerażeni, czy mają przyjeżdżać"

Mamy apogeum problemu z sinicami nad Bałtykiem. Zamknięto kilkadziesiąt kąpielisk nad morzem. Sinice wpływają na wypoczynek turystów. Przekłada się powoli także na nadmorską turystykę.

Choć problem sinic pojawia się w Polsce co roku, to właśnie teraz nastąpiło jego największe od 12 lat nasilenie. Sprzyjają temu upały, rosnąca temperatura wody, stosunkowo niewielkie opady i zanieczyszczenie wody. Odbija się to na urlopowiczach, którzy postawili w tym roku na wypoczynek nad Bałtykiem.

"To bardzo niekomfortowe"

Wysokie temperatury powodują, że turyści łakną kąpieli w morzu. Tymczasem w wielu miejscach nie mogą do niego wejść. - To bardzo niekomfortowe. Zupełnie nie ma się gdzie schłodzić, a jest bardzo gorąco - mówi pan Artur, który spędza urlop w Karwi. Nie żałuje jednak, że przyjechał nad morze. - Spędzam czas na działce, a tam mogę ochłodzić się wodą ze studni - opowiada.

Niektórzy byli jednak spodziewali się, że Bałtyk może ich zaskoczyć, niekoniecznie miło. To jednak nie popsuło im wyjazdu. - Zirytowana raczej nie jestem. Byłam przygotowana na to, że podczas wyjazdu nad polskie morze mogą pojawić się problemy, dlatego wybrałam hotel z basenem. Samo leżenie na plaży w taką pogodę też jest przyjemne - mówi pani Weronika, która wypoczywa w Gdańsku. - Natomiast mój chłopak jest zawiedziony, bo liczył na kąpiel w morzu - dodaje.

Pani Iwona, na co dzień mieszkająca w Gdańsku, ale często wypoczywająca w innych nadmorskich miejscowościach zwraca uwagę na pewien problem. - Wczoraj w Krynicy Morskiej woda była ohydna, ale ludzi w wodzie było pełno, dzieci tym bardziej. Bardzo mnie dziwi, że turyści mimo wszystko się kąpią. Ja bym moich dzieci nie wpuściła, sama też nie wchodzę do wody, tym bardziej kiedy widać, że jest zanieczyszczona. Ale rozumiem, że to wynik rozczarowania - opowiada.

Mieszkańcy Wybrzeża znajdują pozytywne strony. - Ludzi jest mniej na plaży. Baseny są przepełnione. Ale za to ja mogę teraz spokojnie znaleźć miejsce na plaży,żeby ćwiczyć jogę. Kilka dni temu było to niemożliwe - mówi pani Ewa, która mieszka niedaleko plaży w Brzeźnie.

Sinice uderzają w turystykę

Dla właścicieli pensjonatów sinice w Bałtyku są coraz większym problemem. Ale na razie daleko do paniki. - 50 proc. naszych gości i tak przyjeżdża tu przede wszystkim, by zmienić otoczenie, poczuć inny klimat, zażyć świeżego powietrza – mówi pani Edyta, która prowadzi pensjonat „U Franciszka” w Mrzeżynie, gdzie wczoraj zamknięto dwa kąpieliska. - Do tej pory nigdy sinice nie stanowiły problemu. Turyści póki co nie skarżą się, nie odwołują rezerwacji. Ale obserwujemy sytuację – stwierdza pan Jan, który wynajmuje pokoje gościnne „U Kasi” w Chłapowie.

Większym problemem sinice są tam, gdzie ich wysyp trwa od dłuższego czasu. Tak jest już np. w Jastarni. – Pojawiły się rezygnacje z pobytów. Zwykle w tym okresie się nie zdarzały. A w tym roku owszem. Argumentem były sinice – powiedziała pani Irena prowadząca pensjonat „U Nufra”. Szczęśliwie istnieje alternatywa: – Turyści chodzą nad Zatokę Gdańską. Więc ci, którzy przyjechali, i tak mają co robić.

Nie zawsze sinice powodują rezygnację z wypoczynku nad morzem, ale zdecydowanie wywołują wśród turystów niepokój. - Urlopowicze, którzy mają już porobione rezerwacje, dzwonią przerażeni, zastanawiając się, czy w ogóle mają przyjeżdżać – mówi pani Alicja Kortas prowadząca pensjonat „Alicja” we Władysławowie. – Na szczęście jest piękna pogoda, więc to rekompensuje im wysyp sinic - dodaje.