Zamek w Puszczy Noteckiej. Ministerstwo składa zawiadomienie do prokuratury

Zamek w Puszczy Noteckiej budzi coraz więcej emocji. Ministerstwo Środowiska zdecydowało się zawiadomić o sprawie prokuraturę. - To niebywałe, żeby w takim miejscu można było wybudować takie zamczysko - powiedział w programie "Minęła dwudziesta" Sławomir Mazurek, wiceminister środowiska.

Ministerstwo Środowiska zdecydowało się zawiadomić prokuraturę we wtorek. Informację przekazał w TVP Info w programie "Minęła dwudziesta" wiceminister środowiska, Sławomir Mazurek. - Decyzja, która została wydana, dotyczyła 2 hektarów. Wystarczy skorzystać z ogólnodostępnego Geoportalu, żeby zobaczyć, że inwestycja przekracza obszar, na który została wydana, pomijając fakt, że budowie takiego obiektu na pewno towarzyszył hałas, towarzyszyły temu prace - tłumaczył Mazurek.

Autorytety naukowe poprały budowę zamku

Zwrócił uwagę, że pod pozwoleniem na budowę zamku w Puszczy Noteckiej podpisały się autorytety naukowe, które w wielu wcześniejszych przypadkach głośno broniły przyrody. W programie wymieniono nazwisko prof. dr. hab. Piotra Tryjanowskiego, dyrektora Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który swego czasu dał się poznać jako obrońca Puszczy Białowieskiej i podpisał list naukowców do premiera Mateusza Morawieckiego przeciwko wycince drzew tam prowadzonej. - Eksperci często wypowiadają się bardzo różnie, w zależności od tego, kto płaci - skomentował Sławomir Mazurek.

- Czy fakt, że znamy inwestora, ma od razu oznaczać, że byliśmy nierzetelni, nieobiektywni? Tak jak napisaliśmy – każda inwestycja ma wpływ na środowisko, ważne, by nie był to wpływ znacząco negatywny. W tym wypadku nie dopatrzyliśmy się takich zagrożeń - skomentował sytuację dla Gazety Wyborczej 9 lipca prof. Piotr Tryjanowski.

Budowa zamku w Puszczy Noteckiej

Zamek przypominający wyglądem średniowieczną twierdzę budowany jest na obszarze chronionym Natura 2000, w miejscowości Stobnica w województwie wielkopolskim. Chociaż prace trwają od 2015 roku, dopiero teraz zrobiło się o sprawie głośno. Stało się to dzięki jednemu z internautów, który podzielił się w serwisie Wykop.pl zdjęciami budowy zrobionymi przez siebie z lotu ptaka. Szybko okazało się, że jest to inwestycja poznańskiej spółki D.J.T., którą zarządzają Dymitr Paweł i Tymoteusz Paweł Nowakowie. Pozwolenie na budowę złożyli już w 2009 roku. Zgodę wydały wszystkie organy po drodze - radni, przedstawiciele Izby Rolniczej, Urząd Marszałkowski i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ).

W zamku, który ma mieć 14 nadziemnych kondygnacji, jedną podziemną i kilkudziesięciometrową wieżę, ma się znajdować około 50 mieszkań, które pomieszczą do 2 tys. osób. Na stałe ma mieszkać tam około 110 osób, w tym 10 z obsługi.

Zamek w Puszczy Noteckiej kontrolowany

Zanim minister środowiska Henryk Kowalczyk zdecydował się powiadomić o sprawie prokuraturę, zlecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska sprawdzenie, w jaki sposób została wydana zgoda na podobne przedsięwzięcie.

Do RDOŚ wystąpiła również poznańska delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prosząc o dokumenty dotyczące postępowania w sprawie uzgodnienia warunków budowy zamku w Stobnicy.