1,5 tys. wypadków w ubiegłym roku spowodowali rowerzyści. "Czują się wszędzie jak u siebie"

Rowerzyści w ubiegłym roku spowodowali ok. 1,5 tys. wypadków - wynika z policyjnych statystyk. Mimo że nie stanowią oni takiego zagrożenia jak np. kierowcy samochodów, rowerzyści są często obiektem krytyki ze strony pieszych i innych użytkowników dróg.

Na początku lipca policja ze Zduńskiej Woli informowała o wypadku, do którego doszło na jednym z miejskich chodników. 37-letni rowerzysta potrącił trzyletnią dziewczynkę, którą chwilę wcześniej matka wysadziła z samochodu. Dziecko trafiło do szpitala ze złamanym obojczykiem. Rowerzyście grozi do trzech lat więzienia.

Obecność rowerzystów w miastach wzbudza sporo emocji. Rosnąca liczba osób poruszających się na jednośladach korzystnie wpływa między innymi na stan powietrza i zmniejszenie korków. Rowerzyści promują aktywny i zdrowy styl życia, są często inspiracją dla innych.

Z drugiej strony rowerzyści bywają częstym obiektem krytyki ze strony m.in. pieszych i kierowców samochodów, głównie za sprawą niebezpiecznych sytuacji, które bywają prowokowane również przez miłośników dwóch kółek. A co na ten temat mówią statystyki policji?

Rowerzyści. Policyjne statystki

W 2017 roku rowerzyści przyczynili się do spowodowania 1546 wypadków - wynika z oficjalnych policyjnych statystyk. W wypadkach tych zginęło 119 osób (statystyki policyjne nie wyszczególniają, w ilu przypadkach są to sami sprawcy na rowerach), a 1481 zostało rannych. W 192 przypadkach rowerzysta był pod wpływem alkoholu.

Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta, Marta Kondrusik

Najczęstszymi przyczynami wypadków było nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe wykonanie manewru skrętu i niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta, Marta Kondrusik

Ze wszystkich grup wiekowych najwięcej wypadków spowodowali rowerzyści po 60. roku życia. Na drugim miejscu są kierowcy jednośladów powyżej 40. roku życia. Najmniej wypadków powodują małe dzieci.

Skrót "b/d" na poniższym wykresie oznacza "brak danych".

Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta, Marta Kondrusik

Liczby dotyczące rowerzystów nie robią jednak wrażenia, gdy porówna się je ze statystykami dotyczącymi kierowców aut - spowodowali oni w 2017 r. ponad 21,7 tys. wypadków z 1,5 tys. ofiarami śmiertelnymi.

Co grozi rowerzystom za łamanie przepisów? Sprawdź taryfikator mandatów

"Czują się wszędzie jak u siebie"

Nie brakuje osób, które mają wobec rowerzystów poważne zarzuty. Są one związane między innymi z szybką jazdą po chodnikach, po przejściach dla pieszych lub z korzystaniem z ulic, gdy do dyspozycji jest ścieżka rowerowa.

"Kiedyś, idąc chodnikiem w mieście, zostałem potrącony przez zap***dalającego rowerzystę. Obaj się przewróciliśmy. Jednak zanim zdążyłem z nim pogadać, ten rowerzysta wsiadł na swój pojazd i zwiał. Nie był to chodnik z wydzieloną ścieżką dla rowerów. (...) Kierowcy niech szanują rowerzystów, a rowerzyści niech szanują i kierowców, i pieszych. Na drodze nie może być świętych krów" - napisał pod jednym z naszych artykułów o rowerzystach użytkownik jakapral. 

W Warszawie normą jest jazda po ulicy, gdzie obok mają ścieżkę rowerową, przejeżdżanie na czerwonym świetle, zmienianie toru jazdy z ulicy na pasy i z powrotem na ulicę. Czyli jak mi wygodnie, a przepisy mam w pompie, bo kto mnie namierzy, przecież rower jest niezarejestrowany

- oburzał się pan Artur. 

Rowerzyści czują się wszędzie jak u siebie - i na ścieżce, i na chodniku - jeśli nie ma ścieżki, to na jezdni

- komentował czytelnik Marcin w rozmowie z portalem Metrowarszawa.pl. "Słuchawki na uszach i mają wszystko gdzieś" - stwierdził z kolei Adam. 

Rowerzyści odpowiadają

Swoje zarzuty wobec innych mają jednak rowerzyści, którzy zwracają uwagę, że wiele osób nie respektuje ich praw.

"DDR [droga dla rowerów - red.] jest miejscem dla rowerzysty. Nie ma prawa na niej być żadnego pieszego (oprócz przejść dla pieszych), żadnego rolkarza, żadnego parkującego samochodu. Jazda rowerem po DDR to nie żadna fanaberia i żadne rozpasanie. TO JEST ICH MIEJSCE" - wskazywał jeden z komentujących na portalu Metrowarszawa.pl.

"Ludzie nie dzielą się na pieszych, rowerzystów i kierowców, tylko na bezmyślnych i myślących na drodze" - stwierdziła aquanta pod innym tekstem.

"Wolę zapłacić kilka stów mandatu za jazdę po chodniku rowerem, niż mieć połamane nogi, wstrząs mózgu albo gorsze obrażenia, które zostawią ślad w postaci kalectwa na resztę życia. Ulicami jeżdżę tylko tam, gdzie jest niewielki ruch samochodowy, a i tak mam wtedy duszę na ramieniu" - tłumaczył użytkownik chlumy.

"Latem przesiadam się z auta na rower. Staram się jeździć przepisowo, czyli korzystać ze ścieżek i ulic. Bilans poprzedniego tygodnia to dwa świadome wymuszenia pierwszeństwa przez kierowców aut - raz na rondzie, drugi na skrzyżowaniu. Do tego dwa lub trzy wymuszenia przez nieuważnych kierowców skręcających na zielonej strzałce" - relacjonował kindofmagic.

Dwugłos o jeździe na rowerze: ''Wszyscy mnie opieprzają'' vs ''Ludzie mówią - przepuśćcie panią na rowerze''

Jesteś rowerzystą i nie zgadzasz się z zarzutami wobec użytkowników jednośladów? A może jesteś pieszym, który ma pozytywne doświadczenia związane z rowerzystami? Jesteś kierowcą, który starł się kiedyś z rowerzystą? Czekamy na Wasze opinie na ten temat pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

"Lotem koszącym" z lewego pasa na prawo. Rowerzyści na tym przejściu mieli duże szczęście

Więcej o: