Chełm: przypalali ofiary żelazkiem, podtapiali w wannie. Brutalny gang Ukraińców zatrzymany

Kryminalni z Chełma i Lublina zatrzymali czterech obywateli Ukrainy, podejrzanych o napady do okolicznych domów. Mężczyźni nie tylko je okradali, ale i torturowali właścicieli. Napastnicy trafili do aresztu.

W ręce chełmskich i lubelskich policjantów trafiło czterech Ukraińców, którzy w ostatnich tygodniach dokonywali w okolicy napadów na domy. Grożąc śmiercią okradali właścicieli z pieniędzy i m.in. drogiej biżuterii, sztućców, kolekcjonerskich monet.

Swoje ofiary przypalali żelazkiem, lokówką, podtapiali w wannie, uderzali młotkiem w stopy.

Zatrzymani są w wieku od 17 do 35 lat. Trafili tymczasowo do aresztu. Usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, grozi im do 15 lat więzienia. Jak się dowiedzieliśmy, dwóch z zatrzymanych ma kartę stałego pobytu.

Do napadów, za które odpowiedzą mężczyźni, doszło dwukrotnie w maju i raz w czerwcu. Według relacji świadków członków gangu mogło być jednak więcej niż czterech.

- W każdym z tych zdarzeń mowa była o innej liczbie osób: od trzech do pięciu. Nie możemy wykluczyć, że inne osoby czekały np. w samochodach. Jeśli chodzi o piątą osobę, był zatrzymany małoletni, ale nie mogliśmy wobec niego zastosować środków zapobiegawczych. Nie wiemy, czy brał udział w tych zdarzeniach - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prokurator Lech Wieczerza z Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

Skradzionych pieniędzy i przedmiotów jak dotąd nie udało się odzyskać. Prokuratura nie ujawnia, na jakiej podstawie napastnicy wybierali obiekty swoich napadów.

Brutalne napady w okolicach Chełma

Pierwszy napad miał miejsce w Ochoży-Kolonii. Ok. północy w nocy z 3 na 4 maja bandyci w kominiarkach włamali się do jednego z domów i skrępowali właścicieli. Kobietę zostawili w jednym z pokoi, mężczyznę zaciągnęli do innego pomieszczenia i torturowali. Żądali, by pokazał, gdzie trzyma pieniądze. Gdy próbował się bronić, przystawili mu widły do ciała i grozili śmiercią.

Znaleźli 2200 zł, byli jednak przekonani, że gospodarz ich oszukał. Dlatego zawlekli go do łazienki i zaczęli podtapiać. Po ponownym przeszukaniu domu, gdy nie znaleźli innych kosztowności, uciekli, zostawiając skrępowane ofiary. Poszkodowani oswobodzili się i zawiadomili policję.

Do drugiego napadu doszło tydzień później zaledwie 11 km od miejsca pierwszego ataku. Bandyci w nocy z 9 na 10 maja zakradli się do jednego z domów w Okszowie przez garaż. Sposób ich postępowania był podobny: związali i zakneblowali 43-letniego właściciela domu oraz obecną tam 46-letnią kobietę.

Napastnicy byli równie brutalni: przypalali mężczyznę żelazkiem i bili po nogach młotkiem. Przestali dopiero wtedy, gdy zdradził, gdzie trzyma kosztowności.

Jak podaje "Kurier Lubelski", ostatni z napadów miał miejsce kilka dni temu - w nocy z 20 na 21 czerwca. Napastnicy skrępowali 41-letniego mężczyznę i przypalali go lokówką. Ukradli 50 tys. zł. Według nieoficjalnych informacji sprawcy mieli też podduszać 9-letniego syna właściciela domu.

Przestępcy próbowali wykorzystać mundialowe szaleństwo. Ponad 200 kg narkotyków i broni ukryto w... replikach Pucharu Świata

Więcej o: