Brudziński o odwołaniu szefów lubuskiej policji: Byli pijani, rano nie stawili się do pracy

Joachim Brudziński, szef MSWiA, odniósł się do sprawy śmierci policjanta w Świnoujściu. Jak poinformował, jego przełożeni po wypadku byli pod wpływem alkoholu, a rano nie stawili się do pracy.

W Świnoujściu w nocy z 20 na 21 czerwca z okna w ośrodku "Rybitwa" wypadł 47-letni funkcjonariusz policji. Asp. sztabowy Adam Pawlak zginął, a w związku ze sprawą jego śmierci doszło do zwolnień w lubuskiej policji. Odwołano komendanta wojewódzkiego i jego zastępcę, możliwe są też dymisje kolejnych oficerów.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński odniósł się do słów posła Kukiz'15 Marka Jakubiaka z Radiowej Trójki, który zasugerował, że obwinianie przełożonych policjanta za wypadek to przesada. Minister poinformował, dlaczego zdecydował się na odwołanie funkcjonariuszy, rzucając też nowe spojrzenie na zajście ze Świnoujścia.

Śmierć policjanta w Świnoujściu. Brudziński: Funkcjonariusze byli rano pijani

Informuję, że ci funkcjonariusze w nocy po wypadku śmiertelnym swojego kolegi byli pod wpływem alkoholu, a rano nie stawili się do pracy

- napisał na Twitterze Joachim Brudziński.

Jak dodał w kolejnym wpisie szef MSWiA, jego obowiązkiem na tym stanowisku jest "stawać za funkcjonariuszami", gdy wymaga tego dobro Policji.

Ale kiedy komendant wojewódzki nie panuje nad swoimi podwładnymi, wtedy niestety może być tylko jedna decyzja: dymisja

- skwitował Joachim Brudziński.

Szefowi MSWiA odpowiedział wywołany do tablicy poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak. Jak stwierdził, by zostać komendantem policji trzeba "kilkudziesięciu lat wzorowej służby"

Zakrapiana kolacja po pracy nie może być powodem do wyrzucenia ze służby. Stracili kolegę i mogą być w traumie. Chyba że to nie był wypadek, wtedy to co innego

- napisał poseł.

TVN ujawnił wstrząsające nagranie z policyjnego paralizatora. O torturach w policji ostrzegał RPO