Pijany jechał quadem na ruchliwej drodze ze swoim 10-letnim synem. Obaj bez kasków

Dzielnicowi z Paradyża w woj. łódzkim zatrzymali do kontroli drogowej w Wójcinie kierowcę quada. Mężczyzna jechał nim ze swoim 10-letnim synem. Nie dość, że 42-latek był pod wpływem alkoholu, to jeszcze obaj byli bez kasków.

Funkcjonariusze z Paradyża w Łódzkiem stali przy drodze krajowej K74 w miejscowości Wójcin, gdy zauważyli jadącego quada. Kierował nim 42-letni mężczyzna, a pasażerem był jego 10-letni syn. Obaj nie mieli kasków ochronnych, a quad nie miał tablic rejestracyjnych.

Szybko okazało się, że kierowca jest pijany, miał w organizmie niemal 2 promile alkoholu. Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów, zostanie mu odebrane prawo jazdy. Za jazdę po pijanemu grozi mu do 2 lat więzienia.

Niewykluczone, że odpowie również za narażenie życia swojego syna.

"Szybka interwencja dzielnicowych z Paradyża być może uratowała życie 10 letniemu chłopcu i jego 42-letniemu ojcu. Zatrważające jest to, że w takim stanie przewoził syna drogą krajową o ogromnym natężeniu ruchu, w tym pojazdów ciężarowych" - komentują policjanci.

Funkcjonariusze przypominają, że kierowca i pasażer czterokołowca powinni używać kasków, nie dotyczy to jednak pojazdów o zamkniętym nadwoziu, wyposażonych w pasy bezpieczeństwa.

Robot bezpiecznie wylądował ogromnym boeingiem. W przyszłości ma zająć miejsce drugiego pilota