Dzieci odebrane rodzicom płaczą i krzyczą. Amerykański strażnik kpi: Ale tu mamy orkiestrę

- Nie chcę, by zatrzymali tatę - mówi dziecko, odebrane rodzicom i przetrzymywane w ośrodku w USA. W tle płaczą inne dzieci. - Ale tu mamy orkiestrę - kpi funkcjonariusz Straży Granicznej. To efekt polityki administracji Donalda Trumpa, która ma "odstraszać" imigrantów.

W ciągu ostatnich sześciu tygodni nawet 2000 dzieci zostało odebranych rodzicom i umieszczonych osobno w specjalnych ośrodkach - opisuje portal "New York Magazine". To efekt polityki "zero tolerancji", którą Straż Graniczna i inne służby stosują na polecenie administracji prezydenta Donalda Trumpa. Jego urzędnicy przyznają, że praktyka - krytykowana jako okrucieństwo - ma "odstraszać" imigrantów od nielegalnego przekraczania granicy Meksyku z USA.

Praktykę odbierania dzieci rodzicom krytykują nie tylko politycy opozycji, aktywiści i część mediów, ale też pierwsza dama Melania Trump. Bronią jej urzędnicy administracji Trumpa i przychylne mu media. Prokuratur Generalny Jeff Sessions odrzucał porównania trzymania dzieci w obozach do nazistowskich praktyk. Uzasadniając praktykę powoływał się też na Biblię. 

Z kolei jedna z dziennikarek stacji Fox News (znanej z sympatii do Trumpa) mówiła, że ośrodki (gdzie po kilkanaście dzieci, odebranych rodzicom, śpi w klatkach z drucianej siatki pod kocami z folii) to "w zasadzie letnie kolonie". 

Dzieci płaczą za rodzicami w centrach zatrzymać w USA

Wczoraj serwis propublica.org opublikował nagranie, na którym słychać wypowiedzi dzieci i strażników w jednym z takich ośrodków. Słychać na nim płaczące dzieci i ich słowa po hiszpańsku (wideo ma angielskie napisy).

- Nie chcę, żeby zatrzymali tatę. Nie chcę, aby go deportowali - mówi dziewczynka. - Tatusiu! Mamusiu! - płacze inne dziecko. W tle słychać płacz co najmniej kilku różnych dzieci. - No, ale tu mamy orkiestrę, nie? Tylko brakuje dyrygenta - żartuje wtedy funkcjonariusz Straży Granicznej. 

 

Na nagraniu słychać, jak na pytania strażników dzieci odpowiadają, że są z Salvadoru i Gwatemali. - Chcę do mamusi - proszą dzieci. - Nie płacz. Trafisz tam, pomożemy ci - obiecuje funkcjonariusz. Kolejne dziecko błaga, żeby mogło zobaczyć się chociaż z ciocią i z pamięci przytacza jej numer telefonu.  

Fotograf John Moore opublikował na Instagramie zdjęcia z akcji rozdzielania rodzin imigrantów. Na jednym z nich - opisuje - widać 2-letnią dziewczynkę z Hondurasu, której mama chciała ubiegać się o status uchodźcy w USA. Zostały zatrzymane po nielegalnym przekroczeniu granicy i zabrane do centrum Straży Granicznej. "Dla mnie jako ojca to zdjęcie było wyjątkowo trudne" - napisał Moore.

 

Według "New York Magazine" w tej chwili w 100 placówkach w 17 stanach znajduje się ponad 11 tys. dzieci imigrantów. W jednej z placówek w McAllen w Teksasie umieszczono ok. 1500 chłopców w wieku od 10 do 17 lat. Placówka to przerobiony supermarket. Dzieci są trzymane w celach z drucianej siatki i spędzają 22 godziny w na dobę wewnątrz. Media opisują cele jako "klatki" i tak wyglądają one na zdjęciach. Jednak Straż Graniczna oświadczyła, że czuje się "niekomfortowo" z używaniem tego określenia.