Żmija ukąsiła sześciolatka podczas górskiej wyprawy. Na pomoc przyleciał śmigłowiec

Sześciolatek został ukąszony przez żmiję w trakcie wspinaczki na Luboń Wielki w Beskidzie Wyspowym. Do zdarzenia doszło w sobotę 9 czerwca o godz. 14.12. Maluch i jego opiekunowie znajdowali się w miejscu trudno dostępnym. Na pomoc przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Żmija jest gatunkiem ciepłolubnym. W słoneczne dni wygrzewa się na łąkach, polach i w lasach. Żmija atakuje tylko wtedy, gdy poczuje zagrożenie. Podczas letnich górskich wędrówek powinniśmy patrzeć pod nogi, aby nie nadepnąć lub nie kopnąć jednej z nich. Jad żmii jest szczególnie niebezpieczny dla małych dzieci.

Żmija zygzakowata. Jak ją rozpoznać?

Ukąszony sześciolatek w szpitalu

Sześciolatek otrzymał pomoc ze strony ratowników, którzy zabezpieczyli ranę, a potem za pomocą techniki długiej liny, przenieśli chłopca na lądowisko. Stamtąd został zabrany śmigłowcem do szpitala w Krakowie – takie informacje podał dyżurny GP GOPR.

Ukąszenie żmii. Co robić?

W przypadku ukąszenia żmii najważniejszym jest zachowanie spokoju. Niekoniecznie musiało dojść do wstrzyknięcia jadu – ukąszenie mogło spowodować jedynie uszkodzenie skóry. Nie należy próbować wysysać jadu, uciskać rany, ani smarować jej maściami czy płynami dezynfekującymi, gdyż przeszkadza to w wypłynięciu jadu. Otarcie najlepiej przemyć wodą z mydłem, obłożyć lodem i obwiązać bandażem. Poszkodowany powinien leżeć na plecach, aby jad nie rozprzestrzeniał się po ciele. Dopiero wówczas można udać się z nim do lekarza.