Kajetan P. stanął przed sądem. Do zabójstwa się przyznał, ale sąd utajnił rozprawy

Pierwsza rozprawa mężczyzny oskarżonego o brutalne morderstwo 30-letniej tłumaczki języka włoskiego zakończona. Kajetanowi P. odczytano akt oskarżenia.

Oskarżony już wcześniej przyznał się do winy. W poniedziałek w sądzie przy ulicy Kocjana na warszawskim Bemowie odbyła się pierwsza rozprawa. - Prokurator odczytał akt oskarżenia, oskarżony zajął stanowisko procesowe w przedmiocie stawianych mu zarzutów. Natomiast jakie to było stanowisko, jakie były jego relacje - biorąc pod uwagę, że rozprawa jest niejawna - na tym etapie nie mogę informować - mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Łukasz Łapczyński.

Sąd wyłączył jawność rozprawy. 

- Rodzina złożyła taki wniosek wskazując na ważny interes prywatny. Prokurator rozumiejąc to stanowisko, oraz biorąc pod uwagę okoliczności w jakich doszło do zabójstwa nie sprzeciwił się temu wnioskowi - dodał prokurator Łukasz Łapczyński.

Kajetan P. oskarżony jest o brutalne morderstwo 30-letniej Katarzyny J., tłumaczki i nauczycielki języka włoskiego. W lutym 2016 roku mężczyzna przyszedł do niej na lekcję. Miał ze sobą nóż, piłę i torbę. Zabił kobietę, ciało poćwiartował, ukrył w torbie i taksówką przewiózł do wynajmowanego w innej części miasta mieszkania. Żeby zatrzeć ślady, podpalił mieszkanie, a następnie uciekł. Szukano go w całej Europie, a po 14 dniach od morderstwa znaleziono go na Malcie.
Biegli uznali, że oskarżony w chwili popełnienia przestępstwa miał ograniczona poczytalność. Kara może być nadzwyczajnie złagodzona.
Kolejne rozprawy odbędą się 18 czerwca i 4 lipca.

Śledczy o Kajetanie P.: Chory, przerażający umysł

Dziennikarz śledczy portalu tvp.info, Rafał Pasztelański, rozmawiał ze śledczymi, którzy zajmowali się sprawą Kajetana P. Mężczyzna powiedział im m.in., że tylko dokonanie zabójstwa może uczynić człowieka wolnym oraz że na wolności po raz kolejny kogoś by zamordował.

- Można powiedzieć nawet, że to chory, przerażający umysł - mówił jeden z rozmówców portalu. - Jestem pewien, że gdyby trafił do szpitala psychiatrycznego, to po kilku latach odzyskałby wolność i dalej realizowałby swoje fantazje - opowiadał inny ze śledczych.

Ten człowiek będzie dalej zabijał. Jedynym sposobem, by go powstrzymać, jest dożywotnie więzienie - mówił kolejny z rozmówców.

Więcej o: