Dwie martwe foki z cegłą przywiązaną do szyi. "Pierwszy tak drastyczny przypadek"

Morze wyrzuciło na brzeg w Gdyni Oksywiu dwie martwe foki szare. Jak podaje organizacja WWF, zwierzęta były związane sznurem w okolicach szyi, a na jego końcu była cegła. Sprawa trafiła do prokuratury.

Zgłoszenie o dwóch martwych fokach szarych w Gdyni Oksywiu dostali w sobotę wolontariusze Błękitnego Patrolu WWF. Morze wyrzuciło zwierzęta na brzeg.

- Wolontariusze podjęli interwencję wraz ze specjalistami ze stacji morskiej w Helu. Foki były związane sznurem w okolicach szyi, na końcu którego była cegła. Były też ślady rozerwania w okolicach brzucha - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Sebastian Kobus z WWF Polska. Foki mogły mieć około roku. Wszystko wskazuje na to, że nie należą do grupy tych, które były wypuszczane ze stacji morskiej Uniwersytetu Gdańskiego.

O sprawie została powiadomiona policja i prokuratura. Na poniedziałek zaplanowano sekcję, ale już z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że foki zostały zabite przez człowieka. - Ktoś nieudolnie próbował pozbyć się dowodów. Foki w Polsce są gatunkiem chronionym, ich zabicie jest przestępstwem - dodaje Kobus.

Komu mogło zależeć na tym, by foki zginęły? Zwierzęta te nie są mile widziane przez rybaków, bo, tak jak oni, polują na ryby. Na tym etapie nie można jednak stwierdzić, czy za śmiercią zwierząt stoją właśnie rybacy. 

- To pierwszy tak drastyczny przypadek. Fok ginie ok. 700-800 sztuk w ciągu roku, ale przyczyną są zwykle zagubione narzędzia połowowe, tzw. sieci widma, w które foki wpadają i giną tak naprawdę przez utonięcie - tłumaczy Sebastian Kobus.

Foka cudem uniknęła śmierci. Swoje życie zawdzięcza obserwatorom wielorybów

Więcej o: